Unijne miliony wydane na fikcyjne wdrożenia? NIK publikuje raport
Najwyższa Izba Kontroli wzięła pod lupę dwie duże lubelskie uczelnie publiczne: Politechnikę Lubelską (PL) oraz Uniwersytet Medyczny (UML). Kontrolerzy przez kilka miesięcy sprawdzali, jak w latach 2020-2025 uczelnie wydawały publiczne i unijne pieniądze na systemy teleinformatyczne. Efekt? Wykryto potężne nieprawidłowości, łamanie prawa zamówień publicznych, bałagan w księgowości i totalną fikcję przy odbiorach technicznych.
Łączna kwota wydana z naruszeniem zasad należytego zarządzania finansami to ponad 16,5 mln zł. Finał kontroli jest bezwzględny – NIK złożył do Prokuratury Okręgowej w Lublinie dwa zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Chodzi o poświadczenie nieprawdy przez osoby, które podpisały protokoły odbioru systemów.
Na Uniwersytecie Medycznym zapłacili 15,9 mln zł. System leży w szufladzie
Najbardziej jaskrawy przykład marnotrawstwa kontrolerzy opisali na Uniwersytecie Medycznym. Uczelnia kupiła Zintegrowany System Informatyczny (ZSI) do zarządzania placówką. Łącznie wydało na niego 15,9 mln zł (w tym aż 12,1 mln zł z dotacji unijnych w ramach programu POWER).
Jak ustalił NIK, pod koniec 2023 roku goniły terminy i istniało ogromne ryzyko, że przez opóźnienia unijna dotacja przepadnie. Co zrobiono? Urzędnicy zmienili umowę z naruszeniem prawa zamówień publicznych, rzekomo „odebrali” kluczowe komponenty systemu i przelali wykonawcy miliony, mimo że system w ogóle nie został uruchomiony.
Kolejny, końcowy odbiór klepnięto we wrześniu 2024 roku, potwierdzając, że wszystko działa idealnie. Rzeczywistość? Do końca kontroli w październiku 2025 roku system… nie został wdrożony. Uczelnia musiała dalej płacić za asystę techniczną starego programu, a nowoczesny sprzęt kupiony pod nowy system kurzył się w magazynach.
Niebiesko nie było też przy drugim systemie – do zarządzania badaniami klinicznymi. Przez opóźnienia ze strony uczelni, okres darmowego serwisu skrócił się z 32 do 28 miesięcy, choć zapłacono za niego tyle samo – 190 tys. zł.
Na Politechnice aplikacja dla niepełnosprawnych za pół miliona… bez planu zajęć
Równie absurdalnie wyglądają ustalenia NIK na Politechnice Lubelskiej. Uczelnia odebrała i zapłaciła 571,9 tys. zł (również w 100% z unijnego projektu POWER) za aplikację mobilną, która miała ułatwić poruszanie się po kampusie osobom z niepełnosprawnościami.
Program okazał się bublem prawnym i technicznym. Aplikacja naruszała ustawę o dostępności cyfrowej, kompletnie nie działał w niej moduł wyświetlający plan zajęć, a na dodatek… nikt nie wrzucił jej do sklepów internetowych (Google Play czy App Store), więc studenci nie mieli jak jej pobrać. Ponadto uczelnia zapomniała opublikować obowiązkową deklarację dostępności.
To nie wszystko – NIK na Politechnice wykrył gigantyczny bałagan w ewidencji księgowej na kwotę 3,1 mln zł. Kupione licencje i prawa majątkowe nie były wpisywane do ksiąg, zawyżano wartości licencji, stosowano złe stawki amortyzacji, a inwentaryzacje na koniec roku robiono bez dokumentów.
Zobacz również
Reakcja uczelni. Politechnika się tłumaczy, Medyczny milczy
NIK skierował do rektorów obu uczelni 14 wniosków pokontrolnych i nakazał natychmiastowe usunięcie uchybień.
Politechnika Lubelska błyskawicznie wydała oficjalne oświadczenie, w którym zapewnia, że wszystkie błędy już naprawiła:
„Politechnika Lubelska podkreśla, że wszystkie uwagi zgłoszone przez NIK (…) zostały przez uczelnię uwzględnione i zrealizowane. Uczelnia niezwłocznie wdrożyła działania naprawcze jeszcze w trakcie trwania kontroli” – czytamy w komunikacie. Władze PL dodają, że o zawiadomieniu do prokuratury dowiedziały się dopiero ze strony internetowej NIK i czekają na ruch śledczych.
Władze Uniwersytetu Medycznego w Lublinie przyjęły zupełnie inną strategię. Do momentu publikacji raportu, na stronie internetowej medycznej uczelni nie pojawiło się żadne oficjalne stanowisko ani komentarz do tych druzgocących ustaleń. Do tematu będziemy wracać, gdy tylko prokuratura podejmie pierwsze decyzje.
Najnowsze posty
Dodaj opinię