Prace obejmują dwa sąsiadujące ze sobą węzły: rondo por. Henryka Cybulskiego (zbieg ulic Turystycznej, Mełgiewskiej i Graffa) oraz skrzyżowanie al. Andersa z ul. Mełgiewską.
Dlaczego ciężki sprzęt wyjeżdża po zmroku?
– Prace zaplanowano nocą, z uwagi na duże natężenie ruchu i minimalizację utrudnień w dojeździe do celu podróży w ciągu dnia, gdzie ruch jest większy. Jednocześnie wykonawca dokłada starań, aby roboty nie były uciążliwe dla okolicznych mieszkańców – tłumaczy Monika Fisz, rzecznik prasowy Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Lublinie.
Kilometr pokonywany w pół godziny. „Korek zaczyna się już od ronda Berbeckiego”
O ile w teorii plan brzmiał dobrze, o tyle w praktyce dzisiejszy (czwartek, 24 września) poranny szczyt komunikacyjny obnażył jego słabe punkty. Przez sfrezowaną nawierzchnię, wygrodzenia i miejscowe zwężenia jezdni ruch w tej części miasta praktycznie stanął.
Najgorzej jest na al. Andersa w stronę ul. Mełgiewskiej – zator zaczyna się już na rondzie Berbeckiego. Przejechanie tego niespełna kilometrowego odcinka w czwartkowy poranek zajmowało minimum 30 minut. Wszystko przez to, że tuż przed samym skrzyżowaniem z ul. Mełgiewską lewy pas jest wyłączony, a kierowcy zmuszeni są do mozolnej jazdy na suwak.
Podobny paraliż panuje na ul. Kalinowszczyzna tuż przed wlotem w al. Andersa – tam również sznur aut stoi w długim korku.
Autobusy uwięzione w zatorach. Opóźnienia ponad pół godziny
Skutki remontu boleśnie odczuwają nie tylko zmotoryzowani, ale również tysiące pasażerów komunikacji miejskiej. W tych samych korkach utknęły pojazdy obsługujące aż dziesięć linii: 2, 22, 25, 34, 36, 39, 47, 57, 150 oraz 922.
Opóźnienia na trasach wynoszą od kilku do ponad 30 minut, co kompletnie rozregulowało poranne rozkłady jazdy.
Zobacz również
„Piły poszły w ruch o północy”. Koszmar mieszkańców okolicznych bloków
Jeśli kierowcy klną za dnia, to okoliczni mieszkańcy nie mogą zmrużyć oka w nocy. Zapewnienia o „dokładaniu starań, by roboty nie były uciążliwe”, zderzyły się z brutalną rzeczywistością. Do naszej redakcji napisał rozgoryczony czytelnik, załączając nagrania z nocy ze środy na czwartek:
– Około północy najpierw zaczęło się głośne cięcie asfaltu piłami tarczowymi, a kilkanaście minut później w ruch poszedł młot pneumatyczny. Hałas niosło po całym osiedlu, w takich warunkach po prostu nie da się spać – relacjonuje mieszkaniec.
Kiedy koniec utrudnień?
Koszt prac bitumicznych na obu skrzyżowaniach wynosi około 400 tys. zł. Według deklaracji ZDiTM roboty mają potrwać do nocy z piątku na sobotę (25/26 września). Oznacza to, że przed kierowcami i pasażerami jeszcze co najmniej jeden trudny poranek i popołudnie.
– Prosimy o stosowanie się do bieżącego oznakowania i zachowanie ostrożności – apeluje ZDiTM.
ZDJĘCIA










Najnowsze posty
Dodaj opinię