Lany Poniedziałek. Za oblewanie innych wodą w Śmigus Dyngus możesz dostać mandat

Zdjęcie ilustracyjne | fot. shutterstock

W lany poniedziałek lepiej nie przesadzać z polewaniem wodą, zwłaszcza obcych osób. Za oblewanie wodą w Śmigus Dyngus grozi wysoki mandat. Sprawdź, co wolno, a czego nie wolno.

Lany Poniedziałek

Lany poniedziałek, a inaczej śmigus dyngus, czyli poniedziałek wielkanocny, jest obchodzony w Polsce dość spektakularnie, i to od najdawniejszych czasów. Obyczaj lania wodą zwany dyngusem lub śmigusem ma w Polsce długą tradycję.

Obrzędy związane z odejściem zimy nakazywały odpowiednio przywitać wiosnę, aby zrobić miejsce pojawiającemu się nowemu życiu. Temu właśnie miał służyć pierwotny śmigus (smaganie panien na wydaniu wierzbowymi gałązkami po nogach i oblewanie ich wodą).

Polewanie wodą w lany poniedziałek zdecydowanie powinno mieć swój umiar i charakter symboliczny, a nie przysparzać zbędnego problemu. Trzeba mieć bowiem świadomość, że taka zabawa może skutkować przykrymi konsekwencjami – zarówno dla oblewających, jak też oblewanych” – przestrzega policja.

Jaki mandat za oblanie wodą w Lany Poniedziałek?

Choć większość z nas wie o tym, że Lany Poniedziałek należy traktować jako dobrą zabawę w gronie bliskich, rodziny lub znajomych, zdarzają się sytuacje, kiedy ktoś oblewa przechodniów na ulicy bez ich zgody.

Pozornie niewinnie wyglądające żarty mogą nieść za sobą poważne konsekwencje, ponieważ oblanie wodą może stanowić wykroczenie. Za takie zachowanie można otrzymać mandat od 20 do nawet 500 zł.

Nie tylko oblewanie wodą przechodniów na ulicy lub nieznajomych jest karane mandatem – także za wlewanie wody do mieszkania, klatki schodowej, samochodu lub autobusów i tramwajów można otrzymać karę grzywny w wysokości nawet do 500 zł.

Oblanie rowerzysty lub jadącego samochodu także jest wykroczeniem. Taki czyn może zagrać bezpieczeństwu w ruchu drogowym, a nawet doprowadzić do wypadku, za co także grozi mandat nawet do 500 zł.

Brak umiaru w obchodzeniu omawianego zwyczaju może narazić oblewaną osobę w sposób bezpośredni na szkody materialne, np. poprzez uszkodzenie sprzętu elektronicznego, telefonu, tabletu, lub też pośredni, powodując konieczność powrotu oblanej osoby do domu, w sytuacji gdy była w trakcie podróży np. na dworzec, lotnisko.

Osoba pokrzywdzona, w przypadku poniesionych strat materialnych może dochodzić swoich roszczeń (odszkodowania) na drodze postępowania cywilnego” – wyjaśnia policja w swoim komunikacie na śmigusa dyngusa.

Innymi konsekwencjami wobec sprawców przytoczonych powyżej wykroczeń mogą być wymierzane przez sąd: kara aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny do 5 tys. zł. W skrajnych przypadkach chuligańskie oblewanie wodą może być zakwalifikowane jako przestępstwo – naruszenie nietykalności cielesnej.

Jeśli mamy zamiar kultywować tę tradycję w lany poniedziałek – pamiętajmy o rozsądku!



3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dodając komentarz akceptujesz regulamin zamieszczania komentarzy w serwisie. Grupa Spotted Sp. z o.o. z siedzibą w Lublinie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
  1. Czirek chyba sobie żartujesz. Nie wiem o jakich czasach mówisz. Może faktycznie za „twojego” kiedyś nikomu nie przeszkadzało polewanie się wodą bo to w sumie dobrze raz na miesiąc się przemyć wodą coby u Pana na dworze nie śmierdzieć obornikiem. Ale odkąd zniesiono karę obcięcia dłoni za atak na kogoś wyższego statusem(tzn od kilkuset lat) zawsze ta zjebana, wypaczona tradycja powodowała problemy. A fakt, że skomercjalizowano ją i dziś można nawet z okazji tego święta kupić armatkę wodną, którą można zrobić poważną krzywdę, jeszcze bardziej ten problem zmaksymalizował.

  2. Kiedyś każdy biegał z butelką albo wiaderkiem i nikomu to nie przeszkadzało. Każdy lał się nawzajem i wracał do domu mokry. A teraz tradycja wymarła , dzisiejsza młodzież nie bedzie miała co wspolminać.