Czytelnik alarmuje: „Uwaga na kierowcę, który celowo powoduje stłuczkę”

Zdjęcie ilustracyjne | fot. shutterstock

Oszuści szukają okazji do spowodowania stłuczki lub mają już przygotowany jej scenariusz. Cel – wyłudzenie jak najwyższego odszkodowania z OC upolowanego „sprawcy” wypadku.

Całą sytuację opisał nam czytelnik Grzegorz w nadesłanym mailu. Poniżej przedstawiamy opis niecodziennej sytuacji, która mu się przytrafiła.

„We wtorek (31.07.2018) w okolicach godziny 10:45 przy ulicy Lubelskiego Lipca 80′ na prawym pasie do skrętu w lewo (w stronę Placu Bychawskiego) spotkał mnie przypadek oszustwa na stłuczkę.

Mężczyzna około 60-tki 190-195 cm wzrostu w srebrnym Hyundaiu Santa Fe (I generacji 2000-2006) numer rejestracyjny LUB*4729, za którym zatrzymałem się w sporym odstępie, puścił hamulec i zaczął się cofać, gdy strąbiłem go, ten wrzucił wsteczny i z impetem uderzył w moje auto (o dziwo, szczęśliwie, nie uszkodził nic poważnie).

Wysiedliśmy z aut, oczywiście oszust wykrzyczał, że nie wyhamowałem i to moja wina, podbiegłem do taksówki, która była obok, taksówkarz mimo, że wszystko widział nie był skory do pomocy, natychmiast podbiegłem do autobusu który był za moim autem. Gdy wskazałem, że w jest w nim kamera sprawca stłuczki wsiadł do auta i zaczął uciekać.

Goniłem go do ul. Kunickiego, gdzie go wyprzedziłem, jechał sobie jakby nigdy nic, udając, że nie wie o co chodzi. Dopiero przy ul. Nowy Świat na mój znak, że ma zjechać zatrzymał się na parkingu jednej z firm obok składu opału, wysiadł z auta i od razu przeszedł do awantury, m.in. twierdząc: „co?! Już jak masz jednego świadka to jesteś cwany?!”

Doprowadził do stłuczki, uciekał z miejsca zdarzenia i jeszcze się awanturował. Kim trzeba być, żeby coś takiego robić?! Uważajcie na niego! Jeżeli ktoś jeszcze widział to zdarzenie proszę o kontakt przez redakcję.” – napisał czytelnik Grzegorz.

Oszustwo „na stłuczkę”

Opisana wyżej sytuacja przez naszego czytelniczka jest próbą oszustwa „na stłuczkę”. Tacy „kierowcy” szukają tylko okazji do wymuszenia stłuczki i pociągnięcia do odpowiedzialności swoją ofiarę, żeby tylko wymusić odszkodowanie. Po wypłaceniu odszkodowania prowizorycznie naprawiają samochód i szukają kolejnych „ofiar”. 



5 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dodając komentarz akceptujesz regulamin zamieszczania komentarzy w serwisie. Grupa Spotted Sp. z o.o. z siedzibą w Lublinie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
  1. byłem świadkiem tego zdarzenia pisałem do redakcji @ z prośba o kontakt ze mną właściciela samochodu marki BMW(poszkodowanego) na adres @ ale nie mam żadnego odzewu od strony spottedlublin. Jeśli to czytasz kierowco BMW napisz na wskazanego @ wiadomość [email protected] tam sie wymienimy innymi danymi aby byl lepszy kontakt w tej sprawie o ile tego sprawa wymaga 🙂 . Pozdro

  2. Po pierwsze, skoro był zapis z kamery, to po co go goniłeś?
    Wystarczyło wezwać policję na miejsce zdarzenia, przedstawić źródło dowodu i domagać się ścigania.
    Ty natomiast go goniłeś, czyli nie możesz jednoznacznie stwierdzić,że zbiegł z miejsca zdarzenia, bo zawsze może powiedzieć,że uciekał, bo bał się, że zrobisz mu krzywdę ( w końcu go goniłeś).
    Inna sprawa, skoro niczego nie udowodniłeś, dlaczego wklejasz numer rejestracyjny pojazdu ?
    Łamiesz tym samym prawo i możesz być pociągnięty do odpowiedzialności, równie dobrze przedstawiona historia może być zwykłym kłamstwem, a wypadek to ty spowodowałeś.

  3. I po to ma się kamerę. A potem bez litości – wzywać policję, a gnoja podać do sądu.