„Dzień 29 kwietnia lecę sobie na sesje, bo jestem w trakcje kończenia pleców. Około godziny 12 napisała do mnie dziewczyna, że może przyjechać coś mi kupić do jedzenia. Po krótkich namysłach poprosiłem ją, żeby zamówiła mi kebaba z PIRI PIRI małego z wołowiną z sosem mieszanym. Przyjechała po 13, zrobiliśmy przerwę i zjadłem. Czułem, że kebab dziwnie pachnie, ale w smaku był normalny. Normalnie wróciłem do domu, potem mieliśmy grilla rodzinnego i dzień się kończył. W niedziele od rana biegunka, typowy wodospad i lekki ból brzucha. Zaznaczę, że po grillu nie było żadnej osoby, która się źle poczuła tylko ja. Po południu brzuch zacząć mega bolec i z godziny na godziny było coraz gorzej. Od niedzieli do czwartku leżałem w łóżku z mega bólem brzucha, gorączką, podniesionym na początku ciśnieniem potem niedociśnieniem i cały czas z tętnem 110 przy leżeniu w łóżku, gdzie normalne tętno to 65-75. Przez ten okres czułem się jak śmieć. Nic nie jadłem przez ten okres, bo nie przechodziło mi przez gardło, leki nie pomagały, a to, co wypiłem, po 10 minutach było w toalecie. Dziennie załatwiałem się po 50 razy, ogólnie był to koszmar. Z życia jestem osobą twardą, która ma duży próg bólu, ale to serio było męczące i wykańczające. Zrobiłem bodajże we wtorek test na kał utajony, czyli test na sprawdzenie, czy są jakieś choroby jelitowe, niestety wyszedł mi pozytywny. Byłem też tego dnia u lekarza. Powiedział, że to prawdopodobnie zapalenie jelita. Na dzień dzisiejszy już ponad tydzień po jedzeniu tego g*wna czuje się w miarę okey i wracam do sił. Dodam, że schudłem 5 kg w czasie 4 dni, gdy w czwartek wstałem na nogi, nie miałem sił umyć się pod prysznicem. W piątek zostały mi zrobione wymazy z sanepidu przez sobotę i niedziele. Dziś je oddałem i czekam na wyniki, ale jestem pewny, że mam salmonellę, bo inni co jedli to samo mięso też mają. Wierze w karmę i wiem, że dopadnie ich to, co przeżywali ludzie i ja. Dodam, że kontaktowałem się z właścicielem PIRI PIRI i w bardzo nieuprzejmy i arogancki sposób dyskutował ze mną, że to jelitówką i że przesadzam” – opisuje Wiktor.