Dzięki szybkiej reakcji strażaków udało się uniknąć ogromnych strat, jakie mogły powstać w wyniku pożaru samochodu elektrycznego w przydomowym garażu. Wiadomo, że w chwili pożaru auto było podłączone do ładowarki.
Pożar samochodu elektrycznego w garażu
Do zdarzenia doszło w środę (20.09) około godziny 16:10 w miejscowości Borzechów Kolonia (powiat lubelski). Strażacy otrzymali zgłoszenie o pożarze auta elektrycznego marki Kia w przydomowym garażu. Na miejscu interweniuje siedem zastępów straży pożarnej.
Gdy strażacy dotarli na miejsce, pożar był już mocno rozwinięty. Stojący w garażu samochód był już trawiony przez ogień. Co gorsza, ogień zaczął rozprzestrzeniać się po garażu, co wiązało się z ryzykiem szybkiego rozprzestrzenienia się ognia.
Strażacy szybko opanowali pożar, po czym przy pomocy wyciągarki wyciągnęli auto na zewnątrz, gdzie mogli skupić swoje działania na obniżaniu temperatury baterii płonącego samochodu elektrycznego. Według procedury taka czynność może potrwać nawet kilka godzin.
W pożarze nie było osób poszkodowanych. Teraz policjanci będą wyjaśniać przyczynę wystąpienia tego zdarzenia. Wiadomo, że w chwili pożaru auto było podłączone do ładowarki.
Zobacz także: Pożar samochodu na drodze serwisowej S17 w Markuszowie. Pojazd spłonął niemal doszczętnie
Zdjęcia
Przeciążenie instalacji?
To nie wygląda tak ładnie po pożarze akumulatora.
I te kanistry. Pewnie na prąd.
Najgorsze jest to że przed powołaniem biegłych reporter snuje całą naracje jako by auto miało być przyczyną pożaru po czym na sam koniec dodaje policja będzie ustalała przyczyny pożaru… Za tydzień okaże się że tak naprawdę coś zajęło się na warsztacie gdzie stało takie auto i nik już nie napiszę sprostowania bo po co „pożar elektryka” dobrze się klika!
A to przypadek. Spalinowe też płoną 😂
Przyczyną pożaru była nieprawidłowo wykonana instalacja domowej ładowarki!
Jpd. 7 zastępów aby gasić takie gówno.
Ostatnio widziałem Renault Megane benzyna.
Przywalił na autostradzie w bandy obił się później zapalił.
Auto paliło się kilka minut. Ugaszone 3 gaśnicami. Jedna straż dojechała dogasić zgliszcza
Aż ta ekologia komuś bokiem wyszła…
Widać że osoba pisząca artykuł nie ma zielonego pojęcia co pisze zrzucając całą winę na baterie. Gdyby to ona się zapaliła z auta by nic nie zostało i z domu pewnie też nie a to ewidentnie zapaliło się coś w garażu a rykoszetem dostało auto. Być może instalacja była za ,,słaba” i od tego się zaczęło.
A to elektryki powinny stać w garażach czy nie? Jeżeli nie mogą wjeżdżać do wielkopoziomowych bo trudno gasić w razie co, dlaczego właściciel tego to „olał”? Stracił samochód i garaż. Trochę bez sensu.
Widać, że źródło pożaru było poza autem