Szwajcarski ser na al. Witosa. Prace drogowe w godzinach szczytu doprowadzają kierowców do szału

Prace drogowe na al. Witosa doprowadziły do komunikacyjnego paraliżu w kierunku Świdnika. Kierowcy tkwią w korkach i pytają, dlaczego robót nie przełożono na noc.

Prace drogowców na al. WitosaPrace drogowców na al. Witosa
Dominik Wąsik

Kierowcy poruszający się wylotówką z Lublina w stronę Świdnika przeżywają prawdziwy drogowy koszmar. Od kilku dni na al. Witosa trwają prace związane z frezowaniem zniszczonych fragmentów nawierzchni oraz odtworzeniem nowej wylewki. Roboty drogowe prowadzone w godzinach szczytu komunikacyjnego paralizują ruch na kluczowej trasie.

Jezdnia jak szwajcarski ser i jazda slalomem

Utrudnienia występują na odcinku od skrzyżowania z ul. Łęczyńską aż do skrzyżowania z ul. Doświadczalną, na jezdni prowadzącej w stronę Świdnika. Drogowcy zajmują naprzemiennie oba pasy ruchu, co zmusza kierowców do jazdy slalomem pomiędzy wyciętymi fragmentami a miejscami, gdzie pojawił się już nowy asfalt.

Obecnie nawierzchnia al. Witosa przypomina szwajcarski ser. Głębokie uskoki i wyfrezowane płaty wymusiły wprowadzenie ograniczenia prędkości do 30 km/h. W połączeniu z dużym natężeniem ruchu doprowadziło to do powstania zatorów.

Dlaczego drogowcy pracują za dnia, a nie w nocy?

Przejazd odcinkiem, który w normalnych warunkach zajmuje niespełna trzy minuty, w godzinach szczytu wydłużył się kilkukrotnie. Wśród stojących w ogromnym korku kierowców rośnie frustracja i padają ostre pytania pod adresem drogowców oraz urzędników odpowiedzialnych za organizację ruchu.

Mieszkańcy i kierowcy dopytują, dlaczego tak uciążliwe roboty drogowe na głównej arterii wyjazdowej z miasta nie są realizowane w godzinach nocnych lub wieczornych, kiedy natężenie ruchu spada.

Drogowcy układający asfalt na al. Witosa
fot. DW
Wybrane dla Ciebie