Pijany kierowca i zbyt duża prędkość. Ściął słupki i skasował stację roweru miejskiego

Kierowca toyoty skasował stację lubelskiego roweru miejskiego na pl. Wolności | fot. czytelnik Tomasz

Kierowca toyoty stracił panowanie nad autem, po czym ściął słupki odgradzające chodnik od jezdni i zatrzymał się na stacji roweru miejskiego. Młody mężczyzna był pijany.

Do zdarzenia doszło w czwartek około godz. 23.45 na pl. Wolności w Lublinie. Policjanci otrzymali zgłoszenie, że kierowca toyoty jadąc z dużą prędkością, wjechał w słupki odgradzające jezdnię od chodnika i zatrzymał się na stacji Lubelskiego Roweru Miejskiego.

Funkcjonariusze ruchu drogowego zatrzymali 27-letniego kierowcę toyoty, który okazał się być mieszkańcem gm. Trzeszczany (powiat hrubieszowski). Mężczyzna po zbadaniu przez policjantów alkomatem okazało się, że był pod wpływem alkoholu. Miał blisko 1,5 promila alkoholu w organizmie.

Mężczyzna jadąc od ul. Narutowicza od strony ul. Nadbystrzyckiej w kierunku ul. Bernardyńskiej, będąc na wysokości pl. Wolności stracił panowanie nad autem, w wyniku czego zjechał na lewe pobocze kasując słupki, które odgradzały jezdnię od chodnika.

Następnie kierowca z impetem uderzył w stację Lubelskiego Roweru Miejskiego, na której finalnie się zatrzymał. Zniszczył siedem rowerów miejskich oraz stację rowerową.

Zdjęcia dzięki uprzejmości czytelnika Tomasza.

Kliknij by powiększyć zdjęcie

Policjanci zatrzymali 27-latkowi prawo jazdy, a jego samochód został zholowany na parking strzeżony. O dalszym losie kierowcy zdecyduj sąd.

Relacja świadka

Przejście dla pieszych na placu Wolności jest za lekkim zakrętem (jadąc od strony teatru). Tymi pasami mógł ktoś przechodzić, ktoś mógł stać na placu Wolności. Z prędkością na oko 100 km/h minął mnie pędzący samochód, który zniszczywszy wszystkie słupki, zatrzymał się na placu na stacji rowerów, niszcząc ją i kilka rowerów. Wypadł z tego zakrętu, nie dał rady, jechał szybko, ale bezpiecznie, jednak pewnie to wina asfaltu. Na pewno nie jego.

Chłopczyk jakiś – kierowca – robił sobie wyścigi na Nadbystrzyckiej. Taksówkarz, na którego czekałem tuż obok tego zdarzenia powiedział mi, że parę minut wcześniej wyprzedził go z dużą prędkością przy Politechnice. Tym razem było bez trupów. Tym razem się udało. Ulica Bernardyńska to prawdziwy tor wyścigowy. Fajnie się tam jeździ, bo jest duży spadek i równy asfalt. Są emocje” – czytamy na facebookowym profilu LubLublin.



2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Dodając komentarz akceptujesz regulamin zamieszczania komentarzy w serwisie. Grupa Spotted Sp. z o.o. z siedzibą w Lublinie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
  1. Cały czas gnoje robią sobie tam wyścigi.Kiedy policja coś z tym zrobi???

  2. Wklejacie komentarze wyjęte z kontekstu które są sarkastyczne w zamyśle a tu brzmią jakby ktoś usprawiedliwiał tego potencjalnego zabójcę…