Spór o przyszłość stadionu żużlowego przy Al. Zygmuntowskich wszedł w fazę otwartego konfliktu. Zaledwie kilka dni po tym, jak Ekstraliga Żużlowa wystosowała do prezydenta Krzysztofa Żuka pismo z żądaniem pilnych wyjaśnień i zapowiedzią negatywnej rekomendacji dla lubelskiego obiektu na sezon 2027, Ratusz przeszedł do zdecydowanego kontrataku.
Zastępca prezydenta Lublina ds. inwestycji i rozwoju Tomasz Fulara skierował w poniedziałek, 12 października, oficjalną odpowiedź do centrali rozgrywek w Bydgoszczy. Władze miasta nie gryzą się w język – wiceprezydent zarzuca władzom ligi manipulowanie faktami, próbę wywołania medialnego szumu oraz wywieranie niedozwolonej presji na toczący się przetarg.
„Byliśmy w stałym kontakcie. Po co ta medialna presja?”
W opublikowanym piśmie Tomasz Fulara nie kryje zdumienia narracją Ekstraligi Żużlowej. Jak ujawnia, przedstawiciele Ekstraligi doskonale znali kulisy i stan skomplikowanej procedury zamówień publicznych prowadzonej przez MOSiR „Bystrzyca”.
– W ostatnim czasie kilkukrotnie kontaktowaliśmy się telefonicznie, a podczas tych rozmów przedstawiałem stan sprawy oraz działania podejmowane przez MOSiR. Trudno mi również zrozumieć zapowiedź negatywnej rekomendacji dotyczącej stadionu, zwłaszcza w kontekście naszych ustaleń. Zgodnie z nimi przebudowa stadionu ma rozpocząć się w 2027 roku, a na czas modernizacji obiekt nie będzie wykorzystywany do rozgrywek, nie będzie więc w tym czasie potrzebował licencji – tłumaczy wiceprezydent Fulara.
Przypomnijmy, że zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami, Orlen Oil Motor Lublin na czas prac budowlanych ma przenieść domowe mecze do Tarnowa, o czym szczegółowo pisaliśmy w naszym poprzednim materiale: Koniec złudzeń i taryfy ulgowej. Ekstraliga mówi „nie” dla stadionu przy Zygmuntowskich, Motor przeniesie się do Tarnowa
Wiceprezydent pyta wprost o równe traktowanie:
– Czy Ekstraliga będzie stosować takie same kryteria wobec wszystkich stadionów w kraju, które nie spełniają obecnie obowiązujących wymogów? Odbieram pismo Ekstraligi jako próbę zwrócenia dodatkowej uwagi mediów na tę sprawę, a być może także wywarcia presji na przebieg trwającej procedury przetargowej.
Miliony z publicznych pieniędzy pod lupą
Fulara w oficjalnym piśmie drobiazgowo wyjaśnia powody, dla których miejska spółka MOSiR „Bystrzyca” zdecydowała się unieważnić wybór najkorzystniejszej oferty spółki TEXOM (232,3 mln zł). Chodziło o ratowanie miejskiej kasy przed gigantycznym ryzykiem. Zwycięzca powoływał się na zasoby Mostostalu Warszawa, który miał wykonać aż 90 proc. prac, tymczasem spółka ta zmaga się z widmem utraty płynności finansowej i brakiem porozumienia akcjonariuszy co do dalszego istnienia.
– Pamiętajmy, że mówimy o wielomilionowej inwestycji finansowanej ze środków publicznych. Nie możemy podejmować decyzji wyłącznie pod presją oczekiwań czy terminów, jeżeli mogłoby to narazić Miasto i mieszkańców na ryzyko niezrealizowania inwestycji o takiej wartości – akcentuje wiceprezydent.
Ratusz uspokaja kibiców: unieważnienie wyboru nie oznacza porzucenia planów budowy nowoczesnego obiektu. Przetarg nadal trwa. Firma TEXOM wskazała już nowego podwykonawcę, którego dokumenty i wiarygodność finansowa są obecnie drobiazgowo prześwietlane przez komisję. W grze – po przedłużeniu terminu ważności ofert o 60 dni – wciąż pozostaje również oferta firmy Budimex. Ostateczne decyzje zapadną jednak zgodnie z prawem zamówień publicznych, a nie pod dyktando ligowych komunikatów.
Najnowsze posty
Dodaj opinię