Przypomnijmy, że dramatyczne sceny rozegrały się w niedzielę, kiedy na dnie i wokół osiedlowego wodotrysku ujawniono masę martwych ciał zwierząt. Z uwagi na to, że miejsce bezpośrednio sąsiaduje z obleganym przez dzieci placem zabaw, służby potraktowały sprawę priorytetowo.
Nocna warta i fontanna pod plandeką. Jak wyglądały początki śledztwa?
W poniedziałek, tuż po zabezpieczeniu terenu, podinsp. Andrzej Fijołek, rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Lublinie, szczegółowo opisywał pierwsze, kryminalne działania mundurowych na miejscu zdarzenia:
– Informację o padłych ptakach otrzymaliśmy od Straży Miejskiej w Lublinie. Kiedy policjanci dojechali na miejsce, rzeczywiście potwierdzili to zgłoszenie. Kilkadziesiąt ptaków znajdowało się w jednej z fontann, która zlokalizowana jest przy placu zabaw na ul. Wallenroda. Całe miejsce zostało oczywiście zabezpieczone przez policjantów, przez całą noc było pilnowane przez patrol policji, a fontanna została także przykryta specjalną plandeką przez strażaków.
Ciała padłych zwierząt (w większości gołębi, choć zabezpieczono też inne gatunki) zostały natychmiast przekazane do lekarza weterynarii oraz biegłego sądowego, który rozpoczął sekcję zwłok.
Sanepid zbadał wodę z fontanny przy Wallenroda
Od samego początku policjanci i inspektorzy sanitarni nie ukrywali, że kluczem do rozwiązania zagadki będzie stan wody, w której uciekające przed upałem ptaki szukały ochłody. Sanepid w poniedziałek zabezpieczył próbki.
– Prowadzimy czynności w tym kierunku, aby ustalić, czy te ptaki zostały celowo otrute przez jakiegoś człowieka, czy też był to przypadkowy incydent – po prostu ptaki zatruły się wodą, której nikt nie zatruł, a mogło dojść do jakiegoś samoistnego zdarzenia od jakichś bakterii – wyjaśniał na gorąco Fijołek.
Okazuje się też, że pierwsze niepokojące symptomy pojawiły się jeszcze przed weekendową katastrofą. Do śledczych dotarły sygnały, że już w minioną sobotę świadkowie widzieli ptaka, który po napiciu się wody z fontanny długo nie mógł dojść do siebie. Wtedy jednak nikt nie zgłosił tego faktu odpowiednim służbom.
Zobacz również
Wokół sprawy narosło mnóstwo spekulacji – mieszkańcy obawiali się, że w rejonie placu zabaw działa bezwzględny truciciel, który celowo skaził wodę niebezpieczną chemią. Sanepid poddał próbki wyjątkowo rygorystycznym testom.
– Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Lublinie informuje, że przeprowadzone badania próbki wody pobranej z fontanny na terenie Lublina obejmowały szeroki zakres analiz chemicznych, w tym oznaczenia metali ciężkich, takich jak: ołów, rtęć, kadm, arsen, nikiel czy chrom, a także panel pestycydów i innych substancji mogących stanowić potencjalne zagrożenie dla zdrowia ludzi – przekazała w oficjalnym komunikacie Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Lublinie.
Wyniki badań laboratoryjnych okazały się jednoznaczne: woda nie została zatruta chemicznie. Jak podano w komunikacie, uzyskane wyniki nie wykazały żadnych przekroczeń w zakresie oznaczanych parametrów. Woda w zbiorniku pod kątem toksykologicznym była czysta.
Sanepid przypomniał jednocześnie, że miejskie fontanny nie są przeznaczone ani do kąpieli, ani do spożywania wody. Korzystanie z tego typu obiektów powinno odbywać się zawsze zgodnie z ich przeznaczeniem oraz bezwzględnymi zasadami bezpieczeństwa i higieny.
Policja przegląda monitoring placu zabaw
Dzisiejsze, czwartkowe wyniki z Sanepidu trafiły już bezpośrednio do rąk policjantów z Wydziału Kryminalnego. Kryminalni zabezpieczyli już kompletny zapis z kamer monitoringu, który obejmuje cały plac zabaw oraz rejon fontanny. Teraz policjanci oczekują na wyniki badań sekcyjnych ptaków na Uniwersytecie Przyrodniczym.
Najnowsze posty
Dodaj opinię