Uczniowie: „Nie możemy wychodzić ze szkoły w czasie przerw, drzwi pilnuje sprzątaczka”

Kolejny raz pełnoletni uczniowie Państwowych Szkół Budownictwa i Geodezji w Lublinie skarżą się na to, że w czasie przerw nie mogą wyjść z budynku. Drzwi pilnuje sprzątaczka. „W Państwowych Szkołach Budownictwa i Geodezji w Lublinie dyrekcja szkoły zamknęła drzwi wyjściowe ze szkoły i pozostawiła uczniów zamkniętych w szkole jak w klatce. Pani sprzątaczka pilnuje drzwi, […]

Redakcja

Kolejny raz pełnoletni uczniowie Państwowych Szkół Budownictwa i Geodezji w Lublinie skarżą się na to, że w czasie przerw nie mogą wyjść z budynku. Drzwi pilnuje sprzątaczka.

„W Państwowych Szkołach Budownictwa i Geodezji w Lublinie dyrekcja szkoły zamknęła drzwi wyjściowe ze szkoły i pozostawiła uczniów zamkniętych w szkole jak w klatce. Pani sprzątaczka pilnuje drzwi, otwiera je kluczem tylko, jeśli ktoś chce wejść do środka” – alarmują uczniowie PSBiG w Lublinie.

„Uczniom, którzy chcą wyjść, mówi, że trwają lekcje i ma ona obowiązek nikogo nie wypuszczać. W szkole jest wiele osób palących i jeżeli nie wyjdą zapalić na dworze, zrobią w to w szkolnej toalecie, a dym rozniesie się po korytarzach. Uważamy, że dyrekcja nie ma prawa zamykać szkoły” – tłumaczą uczniowie.

O komentarz w tej sprawie postanowiliśmy poprosić Panią Grażynę Kubuj-Bełz, dyrektorkę Państwowych Szkół Budownictwa i Geodezji w Lublinie.

„Każdy uczeń ma prawo wyjść, ale wcześniej musi mieć taką karteczkę od wychowawcy lub rodzica oraz przed wyjściem zmienić obuwie” – wyjaśnia Kubuj-Bełz. – „Jeśli dwa tysiące nóg weszłoby w błoto pośniegowe i wróciłoby do szkoły, to osiem sprzątaczek w życiu by tego nie posprzątało, a BHP i czystość w szkole to podstawa” – tłumaczy.

Jej zdaniem chodzi o dobro uczniów. – „To jest szkoła, muszę pilnować czystości oraz zadbać, by uczniowie nie dostali zapalenia płuc – wybiegają w koszulkach, wracają z mrozu w brudnym obuwiu, w którym potem chodzą po korytarzach i salach lekcyjnych. Dodatkowo mogą nabawić się zapalenia płuc” – wyjaśnia Kubuj-Bełz.

Dyrektorka szkoły przekonuje, że uczniowie mają swoje prawa i mogą z niej w każdej chwili wyjść, ale… takie wyjście musi zostać zarejestrowane kartą, na której znajduje się cała historia wejść do szkoły i wyjść.

„Robią to tak, że, jak jest duża przerwa, to jeden przykłada kartę, a pozostałych 20 wychodzi. Aktualnie pani sprzątaczka zastępuje ochroniarza, z którym uczniowie mieli układy i ich wypuszczał w czasie przerwy na dwór” – dodaje dyrektorka.

Dyrektorka apeluje to uczniów, żeby nie okłamywali i jej nie szantażowali. – „Niczego im nie bronimy, lecz do pewnych regulaminów uczniowie muszą się dostosować. Szkoła odpowiada za ucznia w czasie lekcji, jak i przerw” – wyjaśnia.

Wybrane dla Ciebie