Twierdził że ma broń, groził ekspedientce i krzyczał „to napad”. 35-latek szybko wpadł w ręce policji

Dramatyczne sceny rozegrały się pod koniec ubiegłego tygodnia w jednym ze sklepów na terenie Lublina. Do lokalu wszedł mężczyzna, który oświadczył, że to napad i zażądał wydania całego utargu. Groził, że ma broń i może zastrzelić ekspedientkę.

Policyjny radiowóz na sygnalePolicyjny radiowóz na sygnale
Dominik Wąsik

Ekspedientka zachowała zimną krew

Pomimo gróźb kobieta nie spanikowała. Zamiast spełnić żądania napastnika, wcisnęła przycisk alarmowy, wzywając pomoc. Wtedy mężczyzna zrezygnował z dalszych działań, wybiegł ze sklepu i uciekł.

Sprawą natychmiast zajęli się kryminalni z II Komisariatu Policji w Lublinie. Funkcjonariusze przeanalizowali zebrane informacje oraz ślady pozostawione przez sprawcę. Dzięki temu szybko ustalili tożsamość podejrzanego.

Zatrzymanym okazał się 35-letni mężczyzna.

– Jak się okazało, nie miał przy sobie ani broni, ani nawet przedmiotu ją imitującego. Liczył, że samymi groźbami zastraszy ekspedientkę – przekazał podinsp. Kamil Gołębiowski, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Lublinie.

Był poszukiwany do odbycia kary

Podczas dalszych czynności wyszło na jaw, że 35-latek był osobą poszukiwaną do odbycia 4 lat pozbawienia wolności.

W poniedziałek (12.01) mężczyzna został doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał zarzuty rozboju oraz kierowania gróźb karalnych. Na wniosek śledczych sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu na 3 miesiące.

Za popełnione przestępstwa grozi mu kara do 15 lat pozbawienia wolności.

Wybrane dla Ciebie