Studenci wrócili do Lublina. Pasażerowie skarżą się na przepełnione autobusy. ZTM zapewnia, że monitoruje sytuację

Pasażerowie skarżą się na przepełnione autobusy w Lublinie
Pasażerowie skarżą się na przepełnione autobusy w Lublinie | fot. Dominik Wąsik

Na przepełnione autobusy i trolejbusy skarżą się w ostatnich dniach pasażerowie komunikacji miejskiej w Lublinie. Ma to związek z powrotem studentów i zwiększonym zapotrzebowaniem na przejazdy. ZTM zapewnia, że monitoruje sytuację.

Przepełnione autobusy, zakorkowane ulice, okrojony rozkład jazdy komunikacji miejskiej

Do Lublina wrócili studenci. Nie sposób ich nie zauważyć: większe korki na ulicach i ścisk w komunikacji miejskiej, pomimo uruchomienia dodatkowych kursów. Ścisk i przepełnione pojazdy komunikacji miejskiej to widok, który w ostatnich dniach towarzyszy pasażerom, szczególnie rano w drodze do pracy/szkoły/uczelni, oraz po południu, w czasie powrotu do domu.

„ZTM monitoruje sytuację w komunikacji miejskiej. Wykorzystujemy wszystkie dostępne metody m.in. bramki do zliczania pasażerów, monitoring oraz kontrola bezpośrednia przez nasze służby na mieście” – mówi Monika Fisz, rzecznik prasowy Zarządu Transportu Miejskiego w Lublinie.

Warto przypomnieć, że od 1 października ZTM wprowadził zmiany w rozkładach komunikacji miejskiej, dokładając ponad 40 kursów na liniach trolejbusowych i autobusowych.

„Rozkład uwzględnia potrzeby przewozowe, jakie zostały zaobserwowane w czasie badań, które nasze służby prowadziły we wrześniu, a także stanowi wypadkową możliwości finansowych i sytuacji w branży” – przyznaje Monika Fisz.

Pasażerowie skarżą się na przepełnione autobusy i dantejskie sceny

We wtorek (4.10) poprosiliśmy naszych czytelników o udzielenie odpowiedzi w ankiecie dotyczącej obecnej sytuacji w komunikacji miejskiej. Pytanie dotyczyło tego, czy w ostatnich dniach mieli problem z wejściem do autobusu/trolejbusu. W ankiecie wzięło udział blisko 2,9 tys. osób: 1,7 tys. osób odpowiedziało twierdząco, a 1,2 tys. osób nie spotkało się z taką sytuacją.

„Dotychczas, w ciągu 3 ostatnich dni, otrzymaliśmy 4 zgłoszenia dotyczące dużej liczby pasażerów w pojazdach, na konkretnym kursie. Uwagi dotyczyły 4 kursów wybranych linii, co w skali całego dnia jest niewielkim odsetkiem (dzienna liczba kursów to blisko 4000). Oczywiście prowadzimy postępowanie wyjaśniające, czy zgłoszenia są zasadne” – twierdzi Monika Fisz.

Część czytelników biorących udział w ankiecie postanowiło podzielić się swoimi historiami, które publikujemy poniżej.

„Jechałam w piątek (30.09) autobusem linii 26. Na przystanku UMCS pani biegła do autobusu, włożyła nogę do autobusu i kierowca jej zamknął drzwi i zaczął jechać. Pani prawie się przewróciła, bo złapała ją inna kobieta, która też chciała wsiąść do autobusu. Tą panią, która się prawie przewróciła, wpuścił, a tej, co pomogła, zamknął drzwi przed nosem i pojechał. Nie przyjemna sytuacja” – opisuje czytelniczka Agata.

„Miałam problem z wejściem do autobusu linii nr 32 na placu litewskim w stronę Ogrodu Saskiego. Miało to miejsce 3 października w poniedziałek. Autobus był nieco starszy niż te nowsze. Ludzie stoją jak kłody, ani nikt się nie przesunie, nawet gdy się uwagę zwróci to ciężko. Trzymałam się za szczebelek po lewej stronie, gdy kierowca zamknął już drzwi. Pomyślałam, że już ruszy, a on je nagle otworzył znów i przyciął mi całą rękę, aż weszła mi między drzwi a szczebelek, krzyczałam z bólu i dopiero je otworzył… Masakra. Na pewno to zgłoszę” – opisuje czytelniczka Dagmara.

„Mpki powinny nazywać się babciowozami, bo jeździ nimi więcej emerytów niż studentów. We wtorek (4.10) od dłuższego czasu wybrałam się w dzień na miasto i gdy mpki przyjeżdżały, były dosłownie wypchane babciami i dziadkami, skanującymi ciebie od góry do dołu. Wchodzę a tu każdy emeryt na podwójnym siedzeniu siedzi ze swoją torbą, bo oczywiście torba też się meczy. Już nie mówię o fakcie, jak siedzi się w mpku i wchodzi babcia do mpka i widzisz jej wzrok, w którym płoniesz żywcem, bo Ty siedzisz a ona będzie musiała stać. Jak się wprowadzałam do Lublina 3 lata temu to nie było takich cyrków jak teraz” – opisuje czytelniczka Weronika

„Coraz więcej ludzi patrzy tylko na siebie. Jest miejsce wyznaczone dla wózków a nie można w wyznaczonym miejscu z wózkiem stanąć, bo jest zajęte. Jedna osoba się przesunie a druga uważa, że kto pierwszy ten lepszy. Coraz częściej się zdarza, że z wózkiem muszę stać w poprzek na środku autobusu” – opisuje czytelniczka Sandra.

„Kierowca autobus linii 17 prosił o wyjście ludzi z autobusu przegubowego, bo nie może zamknąć drzwi i kazał czekać na następny. Fajnie tylko 17 następna w kierunku Jabłonnej była dopiero za jakieś 30 min, uczniowie nie byli zbytnio zadowoleni, więc ścisnęli się jak pikle w słoiku i pojechali dalej. Ja i dwie starsze panie wysiedliśmy i poczekaliśmy na następny, który był również tak samo zatłoczony jak ten wcześniejszy” – opisuje czytelnik Rafał.

„Miasto powinno pomyśleć nad etatem dla osoby upychającej pasażerów do środka, bo ok. 2 przystanki przed UMCS lub KUL drzwi ledwo co się domykają” – komentuje czytelniczka Julia.

„Od poniedziałku to jest jakaś masakra. Na linii 158 kurs o 7:15 z Felina, na przystanku Lotnicza jest już problem z dostaniem się do pojazdu. Takt co 15 minut jest niewystarczający. Przed pandemią linia w godzinach 7-8 jeździła nawet co 7-8 minut” – opisuje czytelnik Łukasz.

„W poniedziałek (3.10) wracając z pracy na przystanku Nałęczowska 01, autobus linii 155 zatrzasnął mi drzwi przed nosem, mimo że nie wszyscy pasażerowie go opuścili. Za chwilę drzwi otworzyły się ponownie. Ale chcę zwrócić uwagę na problem, który pojawił się od października. Codziennie w drodze do pracy, wozimy z żoną dzieci do przedszkola i żłobka (z wózkiem). Autobus linii 14 obsługiwany przez pojazdy nieprzegubowe po godz. 7 w kierunku Felina, to pomyłka. Już na przystanku Perłowa 02 jest zapełniony, a próba wysiadki z dzieckiem np. na Dziewanny lub Leclerc, wiąże się z przeproszeniem i przymusową wysiadką kilku innych pasażerów. Na przystanku Dziewanny, dziś rano dwoje młodych ludzi nie wsiadło do w/w autobusu z racji braku miejsc. Uważam, że w tak newralgicznych godzinach większość linii skomunikowana z ośrodkami edukacyjnymi powinna być obsługiwana przez autobusy przegubowe. Mam nadzieję, że relacje innych osób pozwolą dotrzeć do głów pracowników ZTM i poprawę komfortu podróży” – pisze czytelnik Michał.

„Na 26 w poniedziałek jeździł krótki 12m autobus zastępczy. Ludzie nie mogli już wejść do autobusu, tak był zapchany. Zdążą się też, że w szczycie niektóre autobusy wożą powietrze np. 161 trafiło mi się puste o 8 rano z Leclerca” – opisuje czytelnik Mikołaj.

„Autobus nr 3 to masakra. Kiedy bym nie wracał z pracy, pełny aż ludzie są przygnieceni do drzwi. Nierzadko czekam na następny, by w ogóle mieć gdzie stanąć, a i to graniczy z cudem. Drugi autobus, którym mogę wrócić to 33. Niestety sytuacja niemal identyczna. Pisałem wielokrotnie do ZTM. Prosiłem, by zmniejszyli liczbę kursów tym autobusom, które są co 20 minut, a nigdy nie są zapełnione nawet w połowie i zwiększyli liczbę tych tragicznych kursów jak 3. Niestety reakcje są dwie. Albo żadna, albo, gdy zapomnę się podpisać, straszą, że brak podania nazwiska jest karalny. Jedyny luźniejszy czas był w wakacje. Chociaż też nie było na tyle dobrze, by móc usiąść. Szkoda, że ZTM nie potrafi łączyć takich kropek jak SZKOŁA – DZIECI – BĘDZIE TŁOK. Ogłaszali już dwie zmiany w rozkładach. Porównane rozkłady są identyczne jak te przed zmianami” – pisze czytelnik Ernest.

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Dodając komentarz akceptujesz regulamin zamieszczania komentarzy w serwisie. Grupa Spotted Sp. z o.o. z siedzibą w Lublinie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
  1. Nie wi jak wy ale ja jeżdżę wyłącznie autobusami 150,151,26,31,57 (zresztą tylko te autobusy uznawane za najbardziej zapchane) I specjalnie w dniu urlopu (3 października) zrobiłem sobie dzień testowy aby sprawdzić te wszystkie pseudonarzekania i historię które tu można przeczytać! Jeździłem sobie między godziną 7 aż do godziny 16tej z dużymi przerwami gdyż to było zbyt nudne, z nastawieniem na te najgorsze godziny (7-8) i sporadycznie 9-14 i z naciskiem na (14.30-16) trasą mniej więcej Szpital W lub Dziewanny do KUL lub do PKS i z powrotem. Wnioski są miazdzące dla tu piszących dyrdymały, tylko jedno 26 w 100prpc upchane, pozostałe nawet w tzw. najgorszym momencie (15-15.30) nie osiągnęło nawet 95proc zapełnienia. Oj wy nie znacie czasów gdy prawie cały czas (oczywiście z naciskiem na 7-8 i 15-16) jezdziły 95- 100proc zawalone. Także te wszystkie historie są zmyślone przynajmniej dla tych linii co sprawdziłem

  2. a czy ktokolwiek z tych skarżących się zastanowił się, dlaczego tak się dzieje? dlaczego nagle miasto nie ma pieniędzy na podstawowe zadania? Może popytać tych rozpychających się czy są zadowoleni a szczególnie emerytów, chociaż sama się do nich zaliczam. Ale przyznaję że z komunikacji korzystam sporadycznie, ale wiem ile środków miasto straciło bo nie dostaje wymagalnych dotacji

  3. Ja jeżdżę codziennie od poniedziałku do soboty autobusem. Mieszkam na jutrzenki a dojeżdżam do centrum i o której by to godzinie nie było to jest masakra z jeżdżeniem. Dzieci młodzież studenci i dziadki. Dlaczego mpk nie wpadło na pomysł uruchomić linie specjalne dla uczniów i studentów tak jak dla ukraincow zrobili??? Im się bardziej należy wtedy ludzie dojeżdżający do pracy mieli by więcej miejsca w autobusie a nie jak sardynka w puszce. Druga sprawa nocne autobusy. Dlaczego nie jeżdżą co 25 minut albo pół godziny tylko trzeba czekać godzinę na następny. Jeżdżę często nocnym bo muszę z pracy wrócić. I jeździ naprawdę dul ludzi. Poza tym moim zdaniem powinny kursować codziennie a nie tylko w piątek i sobotę bo na tygodniu też ludzie pracują i też muszą dotrzeć do domu. Nie wszyscy mają samochód.