Organizator Jarmarku Jagiellońskiego nasłał strażników miejskich na ulicznego grajka

Strażnicy miejscy chcieli ukarać ulicznego grajka | fot. Paweł z Lublina

Strażnicy miejscy chcieli ukarać mandatem karnym ulicznego grajka, który grał na Krakowskim Przedmieściu. Nie pozwolił na to tłum przechodniów, który stanął za ulicznym grajkiem. Strażników miał wezwać jeden z organizatorów Jarmarku Jagiellońskiego.

W sieci pojawił się nagranie z Krakowskiego Przedmieścia pt. „Awantura na Jarmarku Jagiellońskim w Lublinie – organizator zakazuje grania w miejscu publicznym”. Blisko dwudziestominutowe nagranie powstało w Lublinie i pokazuje starcie strażników miejskich z ulicznym grajkiem. Strażnicy chcą usunąć grajka z terenu trwającego tam Jarmarku Jagiellońskiego, bo ten nie ma pozwolenia na granie na ulicy. O interwencję straży miejskiej poprosił jeden z organizatorów wydarzenia.

Ulicznego grajka broni tłum przypadkowych przechodniów, którzy spowodowali, że strażnicy miejscy po ponad 20-minutowej interwencji zrezygnowali z dalszych czynności wobec grającego mężczyzny. Poniżej przedstawiamy całe nagranie z sobotniego zdarzenia.



9 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dodając komentarz akceptujesz regulamin zamieszczania komentarzy w serwisie. Grupa Spotted Sp. z o.o. z siedzibą w Lublinie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
  1. Wstyd. Typowa zaściankowa zawiść. Temu Panu grającemu na ulicy życzę wszyskiego najlepszego.

  2. Haniebna sytuacja w centrum europejskiego miasta… ale widać, to nie od tego zależy. Powinno się rozliczać osoby bez potrzeby angażujace straż miejską, a straż miejska też powinna odróżniać sytuacje łamania prawa od sytuacji w ramach prawa. A my możemy być dumni, że potrafimy właściwie zareagować i stanąć i za Człowiekiem i za Sztuką.

  3. Do Redakcji:
    Zawodowy muzyk nie potrzebuje pozwolenia na granie w miejscu publicznym; gwarantuje mu to Konstytucja RP (§65 i §73). Prawa tego nie zakwestionował Sąd. Z reguły też wykształconego muzyka, niezależnie od miejsca jego koncertowania, nie nazywa się grajkiem.

  4. Do Lubelaka:
    Skąd wiesz, o którym wyroku mówi muzyk? Było ich wiele. „Chory Lublinianin” to tylko jedna z inspiracji. Wygląda na to, że się załgałeś. Ale co do źródła, to się nie mylisz: wszystkie drogi prowadzą pod jeden adres.
    Pan Aleksander był zdolny pójść do sądu, bo został tam pozwany. Przeważnie tak zachowują się cywilizowani ludzie: wzywani – stawiają się na rozprawy. I chodził tam wiele razy, pozywany za to samo z różnych paragrafów. Chodziłby tak bez końca, gdyby Sąd nie ukrócił tych haniebnych praktyk Straży Miejskiej, godzących, Jego ( Sądu) zdaniem, w dobro wymiaru sprawiedliwości.
    Z tym prowokowaniem przez muzyka awantury to oczywiście żartujesz? Pozostawię bez komentarza, choć widzę, jak świetnie potrafisz prowokować. I wiesz co? Nie należysz do tych, którzy się mylą: należysz do osobników działających z premedytacją.

  5. niestety redakcja nie mogła zamieścić linku do informacji na tema wyroku sądu , podaję tytuł artykułu prasowego „Chory lublinianin przegrał w sądzie z grajkiem z deptaka”

  6. na filmiku niestety nie widać całej interwencji nie słychać krzyków , pozwoliłem sobie poszukać w internecie i znalazłem wyrok sądowy o którym mówi muzyk ….po tej lekturze i obejrzeniu filmu nasuwa mi się pytanie , skoro Pan Aleksander była zdolny pójść do sądu zamiast wykazać się empatią w stosunku do chorej osoby , może celowo sprowokował awanturę by uchodzić za ofiarę , w ten sposób wrobił życzliwych mieszkańców lublina w obronę swojej osoby ? Obym się mylił ale niestety tak to wygląda

  7. A kto wystawi mandaty strażnikom za maski pod nosem? Przecież przepis jest jasny.

  8. ukarani powinni być przełożeni którzy wydali tak bzrurne polecenie. Organizator nie stanowi wykładni prawa w tym kraju tylko zgłasza problem. Przełożeni SM decydują czy działania ich będą zgodne czy nie z obowiązującymi przepisami prawa. Strażnicy to tylko małe żuczki wykonujące polecenia swoich wielmożnyxh przełożonych