Problemy komunikacji miejskiej, coraz rzadsze kursy autobusów i trolejbusów oraz niedobór miejsc parkingowych – to główne tematy konferencji prasowej partii Nowa Nadzieja, która odbyła się w poniedziałek, 9 lutego 2026 roku. Lokalni działacze ugrupowania przekonywali, że obecna polityka transportowa miasta realnie utrudnia codzienne funkcjonowanie mieszkańców Lublina.
„Poruszanie się po mieście staje się coraz trudniejsze”
Podczas konferencji głos zabrał Rafał Kulicki, prezes lubelskiego oddziału Nowej Nadziei. Jak podkreślał, problemy komunikacyjne w Lublinie nie wynikają wyłącznie z zimowej aury.
– Poruszanie się po mieście Lublinie nie jest łatwe, ale nie chodzi mi wyłącznie o zalegający na chodnikach śnieg i gołoledź, ale przede wszystkim o problemy, a raczej braki komunikacji miejskiej oraz utrudnienia, jakie spotykają kierowców – mówił Kulicki.
Młodzi najbardziej odczuwają cięcia kursów?
Szczególną uwagę na sytuację młodzieży zwrócił Kacper Moryc, prezes lubelskiego Okręgu Młodych dla Wolności. Jego zdaniem to właśnie uczniowie i studenci najbardziej odczuwają skutki ograniczania oferty transportu publicznego.
– W ostatnich latach obserwujemy systematyczne i radykalne cięcia liczby kursów, które realnie ograniczają mobilność młodych ludzi – podkreślał Moryc.
Jako przykład wskazał linię trolejbusową nr 151, która łączy m.in. Katolicki Uniwersytet Lubelski z akademikami i obiektami sportowymi.
– Jeszcze kilka lat temu realizowała nawet osiem kursów na godzinę, dziś są to zaledwie trzy lub cztery. Skutkiem są przepełnione pojazdy, dłuższe oczekiwanie na przystankach i rezygnacja z komunikacji miejskiej na rzecz samochodów – mówił.
Zdaniem przedstawicieli Nowej Nadziei taka sytuacja przekłada się bezpośrednio na rosnące korki. W tym kontekście przypomniano również o wysokiej pozycji Lublina w światowym rankingu TomTom Traffic Index.
Sprawdź, co oferują i czego szukają mieszkańcy Lublina
Brakuje parkingów. „Miasto może zrobić coś od zaraz”
Wojciech Padyasek, wiceprezes lubelskiego oddziału Nowej Nadziei, zwrócił uwagę na niedobór miejsc parkingowych w mieście. Zaproponował rozwiązania, które – jak podkreślał – można wdrożyć niemal natychmiast.
– Miasto powinno otworzyć parkingi przy urzędach, które dziś są zarezerwowane wyłącznie dla pracowników. Jedno miejsce zajmowane przez urzędnika może w ciągu dnia obsłużyć nawet kilkunastu mieszkańców przyjeżdżających załatwić sprawy – argumentował.
Krytyka polityki transportowej miasta
Podczas konferencji nie zabrakło również krytyki inwestycji w nowoczesny tabor.
– Od czasów pandemii liczba kursów komunikacji miejskiej nie wróciła do wcześniejszego poziomu. Miasto inwestuje w drogie autobusy wodorowe czy bateryjne, ale jeśli one nie jeżdżą, to nie spełniają swojej podstawowej funkcji – mówił Padyasek.
Jego zdaniem rozwiązaniem mogłoby być zwiększenie liczby kursów lub szersza współpraca z prywatnymi przewoźnikami na podstawie długoterminowych umów.
– Nie stoimy po stronie konkretnego środka transportu, tylko po stronie mieszkańców. Miasto jest po to, żeby służyć ludziom, a nie odwrotnie – podsumował.
Na ten moment władze miasta nie odniosły się do postulatów przedstawionych podczas konferencji. Sprawa kondycji komunikacji miejskiej w Lublinie pozostaje jednak jednym z najczęściej poruszanych tematów wśród mieszkańców.
Zobacz również
Najnowsze posty
Dodaj opinię