LUBLIN: Miał w plecaku blisko ćwierć kilo marihuany. Ukrył go na balkonie

Marihuana | fot. KMP w Lublinie

Policjanci podczas przeszukiwania mieszkania, w którym mieszkał 20-latek na balkonie znaleźli plecak. W środku ujawnili ponad 40 dilerek z suszem marihuany o łącznej wadze blisko ćwierć kilograma.

Do przeszukania doszło w jednym z mieszkań przy ul. Dziewanny w Lublinie, które wynajmował 20-letni mieszkaniec naszego miasta. Na balkonie policjanci znaleźli plecak, w którym jak się okazało znajdowała się znaczna ilość narkotyków.

– W środku znajdowało się ponad 40 dilerek z suszem substancji, która wykazała właściwości marihuany. Łącznie zabezpieczono blisko ćwierć kilograma narkotyków – informuje Andrzej Fijołek z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.

Funkcjonariusze znaleźli także dwie elektroniczne wagi. Mężczyzna został zatrzymany, a narkotyki zostały zabezpieczone. Sprawę przejęli policjanci z Wydziału do Walki z Przestępczością Narkotykową KMP w Lublinie.

– Z takiej ilości zabezpieczonych substancji można sporządzić około tysiąc dilerskich działek – dodaje Andrzej Fijołek.

Wkrótce 20-latek odpowie przed Sądem. Zgodnie z jej zapisami, za posiadanie znacznej ilości środków odurzających grozi do 10 lat pozbawienia wolności.



4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dodając komentarz akceptujesz regulamin zamieszczania komentarzy w serwisie. Grupa Spotted Sp. z o.o. z siedzibą w Lublinie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
  1. wyliczenie jest proste, 250gram to 1000 porcji po ćwiarze każda

    radosne liczenie, raz porcja to gram a raz ćwiara żeby ładnie wyglądało że dużo tych porcji było

  2. 250g=1000g czyli 0,25g. Nikt po tyle nie kupuje ani nie sprzedaje. Nie koloryzujcie. Pewnie wychodował krzaka albo dwa, chciał porobić ale dobry sąsiad pomógł złapać przestępcę zorganizowanego. Bo to przez takich jak oni cierpi skarb państwa, są strzelaniny na ulicach polskich miast, gwałcone są kobiety, wysadzane samochody, zdrowi normalni ludzie biorą prysznic z suszarkami, topnieje lód na Antarktydzie, rosną podatki, szewc zabija szewca. A na obiad znów była pomidorowa.
    Gdyby zalegalizować to nie było by takiego cyrku, a kto wie może by ten chłopak nie miał by zniszczonego życia przez durny system prawny, może by był Sebixem ale legalnie mógłby otworzyć cannabis shop i być normalnym obywatelem.