Coraz więcej mieszkańców Lublina zwraca uwagę na poważny problem: obecnie miasto nie ma podpisanej umowy z żadnym lekarzem weterynarii na interwencje dotyczące dzikich zwierząt.
To oznacza, że osoby znajdujące ranne zwierzęta w Lublinie muszą radzić sobie samodzielnie lub szukać pomocy u przeciążonych lokalnych ośrodków rehabilitacji.
List od czytelnika: „Miasto zostawia dzikie zwierzęta bez pomocy”
Do redakcji trafił poruszający list od jednego z mieszkańców Lublina, który od dawna wspiera i pomaga zwierzętom. W liście podkreśla, że brak podpisanej umowy uniemożliwia korzystanie z usług weterynaryjnych zapewnianych przez miasto.
Straż Miejska potwierdza, że w tej chwili nie ma oficjalnej placówki czy lekarza weterynarii, który mógłby podjąć interwencję w przypadku znalezienia rannego dzikiego zwierzęcia.
Wszystkie ranne zwierzęta trafiają do prywatnego ośrodka Leśne Przytulisko w Skrzynicach Drugich, który jest obecnie przeciążony – czytamy w liście.
Autor opisuje dramatyczne sytuacje, takie jak dostarczanie rannego jeża, który został poważnie okaleczony przez kosiarkę lub podkaszarkę.
Mimo wzorcowych działań miasta w zakresie ochrony jeży – od znaków drogowych po akcje edukacyjne w przedszkolach – teraz zwierzęta potrzebują realnej pomocy medycznej.
Autor zwraca uwagę, że jeż europejski, symbol dziecięcych wspomnień i popularnej piosenki „Gdzie tupta nocą jeż?”, jest na czerwonej liście gatunków krytycznie zagrożonych wyginięciem.
Tymczasem mieszkańcy Lublina muszą liczyć na siebie, by ratować te zwierzęta.
Zobacz również
Ponad 400 tys. zł wygrane w Lublinie. Kupon z al. Witosa dał fortunę
Dokonał kradzieży na stacji paliw i zaatakował żandarma. Okazał się osobą poszukiwaną
Koniec batalii o alkohol w Żabce na deptaku. Właścicielka wybrała prostsze wyjście
Asfalt topi się razem ze śniegiem. Ulice w Lublinie pełne kraterów, a najgorsze dopiero przed nami
Oficjalne wyjaśnienia miasta: trwa procedura przetargowa
Na pytania dotyczące braku umowy odpowiedziała rzeczniczka prezydenta Lublina, Justyna Góźdź. Wyjaśnia, że obecna sytuacja jest wynikiem trwających procedur przetargowych.
Pierwszy przetarg został unieważniony z powodu braku ofert, a w drugim, który zakończył się 20 maja, wpłynęła tylko jedna propozycja – ta oferta jest właśnie oceniana.
Umowa zostanie podpisana niezwłocznie po zakończeniu procedury, zgodnie z obowiązującymi przepisami ustawy Prawo zamówień publicznych – zapewnia rzeczniczka.
Miasto deklaruje, że pełne działania interwencyjne zostaną wznowione jak najszybciej.
Co robić, gdy znajdziemy podlota lub ranne zwierzę?
Miasto przypomina, że wiele zgłoszeń dotyczy tzw. podlotów – młodych ptaków, które nie wymagają interwencji człowieka. Podloty mają niepełne upierzenie, poruszają się nieporadnie, ale są pod opieką rodziców.
Zaleca się, by pozostawić je w bezpiecznym miejscu i oddalić się, ponieważ rodzice wrócą, gdy poczują się bezpiecznie.
W przypadku znalezienia rannego zwierzęcia, jeśli nie ma obecnie możliwości skorzystania z pomocy weterynaryjnej miasta, mieszkańcy mogą próbować kontaktować się z lokalnymi organizacjami i ośrodkami rehabilitacji, choć jak wskazują sami czytelnicy, jest to trudne i kosztowne.
Zobacz również
Dlaczego to ważne?
Dzikie zwierzęta są coraz częściej obecne w miejskiej przestrzeni. Lublin jest miastem, które dotąd pozytywnie wyróżniało się działaniami na rzecz ochrony jeży i innych zwierząt.
Brak podpisanej umowy z weterynarzem interwencyjnym stanowi jednak poważną lukę w systemie ochrony zwierząt i może prowadzić do dramatycznych sytuacji.
Zainteresowanie mieszkańców i zaangażowanie lokalnych organizacji pokazują, jak ważna jest szybka i skuteczna pomoc dla zwierząt potrzebujących medycznej interwencji.
Najnowsze posty
Może Urząd miasta mógłby dotować Leśne przytulisko w Skrzynicach aby mogło ewentualnie się rozbudować i zatrudnić na stałe lekarza weterynarii i pracowników do pomocy,są to ludzie którzy znajdą się na tym i robią to z sercem
Dodaj opinię