Dlaczego samolot LOT-u nie wylądował w Świdniku? Zawrócił do Warszawy tuż przed zetknięciem się z pasem lotniska

Pasażerowie rejsu z Warszawy do Lublina przeżyli nietypową sytuację. Samolot LOT-u był już nad lotniskiem w Świdniku, ale zamiast wylądować, nagle poderwał się w górę i wrócił do stolicy. Co się stało?

Samolot PLL LOT nie mógł wylądować w ŚwidnikuSamolot PLL LOT nie mógł wylądować w Świdniku
Dominik Wąsik

Samolot krążył nad Lublinem, ale nie wylądował

We wtorek, 17 czerwca, pasażerowie rejsu z Warszawy do Lublina byli świadkami nietypowej sytuacji. Samolot Polskich Linii Lotniczych LOT wystartował z Lotniska Chopina o godzinie 13:51 i już po niespełna 30 minutach – o 14:19 – znajdował się nad płytą lotniska w Świdniku.

Jak wynika z danych serwisu Flightradar24.com, maszyna rozpoczęła podejście do lądowania, jednak tuż nad pasem nagle zaczęła się wznosić.

Samolot wykonał jeszcze krąg nad Lublinem, po czym zawrócił do Warszawy. Ruch ten wzbudził zdziwienie zarówno wśród obserwatorów na ziemi, jak i pasażerów na pokładzie.

W związku z tym zwróciliśmy się o wyjaśnienie do biura prasowego PLL LOT.

LOT tłumaczy, co się stało

Podczas rejsu LO3965 z Warszawy do Lublina, z powodu podejrzenia twardego lądowania i konieczności związanego z tym przeglądu, kapitan, ze względu na brak mechanika posiadającego odpowiednie uprawnienia, podjął decyzję o powrocie do Warszawy – przekazało nam biuro prasowe przewoźnika.

Po lądowaniu na Lotnisku Chopina w Warszawie, pasażerowie zostali przesadzeni do innej maszyny, która kontynuowała rejs do Lublina. Cała sytuacja zakończyła się bezpiecznie, a podróżujący dotarli do celu z opóźnieniem.

Według procedur lotniczych, w przypadku jakichkolwiek podejrzeń związanych z bezpieczeństwem statku powietrznego, decyzja o wykonaniu przeglądu technicznego i powrocie na lotnisko macierzyste jest standardowym działaniem, mającym na celu zapewnienie maksymalnego bezpieczeństwa pasażerom i załodze.

Wybrane dla Ciebie