Po niespełna trzy godzinnym locie wylądowaliśmy na lotnisku w stolicy – Tbilisi, a po kolejnych trzech godzinach jazdy wynajętym autem, dojechaliśmy do miasteczka Stepancminda (dawniej Kazbegi), miejsca, skąd rozpoczyna się droga w kierunku szczytu Kazbek. Odległość między lotniskiem a położonym na wysokości 1750 m n.p.m. osiedlem typu miejskiego to 170 kilometrów. Trasa niezwykle urokliwa, przebiegająca górami Kaukazu, posiadająca liczne podjazdy i zawiłe serpentyny. Pierwszy dzień objawił się piękną pogodą i optymistycznymi prognozami, ale tylko do czwartku. Wobec tego, po przepakowaniu rzeczy i śniadaniu wyszliśmy od razu w góry. Pierwotnie plan zakładał wyjście w drogę, dnia kolejnego, jednak w takim przypadku mogło by być już za późno. Atak szczytowy wypadałby na dzień, w którym przyszło by załamanie pogody, stąd przyśpieszone wyjście na szlak. Z ważącym ponad 30 kilogramów plecakiem wyruszyliśmy pieszo z miasteczka Stepancminda w kierunku słynnego klasztoru Cminda Sameba, znajdującego się na wysokości 2170 m n.p.m. Do tego miejsca można również dotrzeć wynajętym samochodem, oczywiście z tego ułatwienia zrezygnowaliśmy i całą trasę pokonaliśmy siłą własnych mięśni. Dodatkowym ułatwieniem, z jakiego można skorzystać w przypadku zdobywania góry Kazbek, jest transport ekwipunku na koniach do bazy. Zgodnie twierdzimy, że ułatwianie sobie wejścia na szczyt jest pozbawione sensu, a z takich rozwiązań korzystają głównie klienci komercyjnych wypraw. Na klasztornym wzgórzu, można spotkać bardzo dużą liczbę turystów z całego świata, także z Polski. W tym miejscu uzupełniliśmy zapasy wody, które w panujący tego dnia upał, szybko znikały. Kolejnym charakterystycznym celem po drodze była przełęcz Arsha (2940 m n.p.m.), na której znajduje się murowana kapliczka. Z tego miejsca przy dobrej widoczności można po raz pierwszy ujrzeć lodowiec Gergeti, a także miejsce pierwszego noclegu w górach – tzw. „Saberdzie”. To położna na wysokości ok. 3000 m n.p.m. zielona, równa polana, która stanowi idealne miejsce na rozbicie namiotów. Spędziliśmy tutaj pierwszą noc w górach, uzasadniając to powolnym zdobywaniem wysokości i lepszą aklimatyzacją.