To nie świadkowie obezwładnił furiata. Bohaterski kierowca linii 158 sam ujął agresywnego 22-latka

Nowe fakty w sprawie ataku na trolejbus linii nr 151. Agresora zatrzymał samotny kierowca, a świadkowie odmówili wsparcia. Zanim na miejscu zjawili się mundurowi, minęła niemal godzina.

Policjanci zatrzymali agresywnego 22-latkaPolicjanci zatrzymali agresywnego 22-latka
Dominik Wąsik

Zaktualizowana treść na końcu artykułu

Do bardzo niebezpiecznego incydentu doszło we wtorek, 6 października, w ścisłym centrum Lublina. Chwilę po godzinie 16:00 w popołudniowym szczycie komunikacyjnym w jednym z trolejbusów MPK Lublin obsługującym linię nr 151 wybuchła groźna awantura. Podróżujący pojazdem młody mężczyzna nagle wpadł w furię i zaczął zagrażać bezpieczeństwu pozostałych pasażerów.

Z relacji bezpośrednich świadków wynika, że 22-latek w pewnym momencie stał się skrajnie agresywny. Mężczyzna bez żadnego wyraźnego powodu zaczął kopać w elementy wyposażenia wnętrza trolejbusu, niszcząc plastikowe osłony i mocno szarpiąc za skrzydła drzwi. W pojeździe wybuchła panika wśród zdezorientowanych podróżnych.

Odważna reakcja kierującej i atak na przystanku

Widząc eskalującą agresję chuligana, kierująca trolejbusem kobieta zareagowała błyskawicznie. Po zatrzymaniu się na przystanku Ogród Saski (przed Astorią) stanowczo podeszła do krewkiego pasażera i nakazała mu natychmiastowe opuszczenie pojazdu. Choć 22-latek początkowo wysiadł, sytuacja wcale się nie uspokoiła.

Gdy prowadząca pojazd zamknęła drzwi i zamierzała ruszyć w dalszą trasę, furiat ponownie zaatakował. Z dużą siłą zaczął kopać w karoserię trolejbusu na zewnątrz, doprowadzając do uszkodzenia elementów poszycia i konstrukcji pojazdu. W tym momencie do akcji wkroczyli świadkowie zdarzenia, którzy widząc dewastację mienia, rzucili się na agresora i skutecznie go obezwładnili, uniemożliwiając mu ucieczkę.

Zatrzymanie przez policję i interwencja Nadzoru Ruchu

Na miejsce natychmiast wezwano patrol policji. Mundurowi przejęli 22-latka z rąk odważnych mieszkańców i przewieźli go do jednostki, gdzie przeprowadzono z nim dalsze czynności wyjaśniające. Funkcjonariusze ustalają teraz dokładne przyczyny zachowania młodego człowieka oraz szacują straty materialne.

W związku z uszkodzeniami pojazdu na przystanku Ogród Saski interweniował również Nadzór Ruchu MPK Lublin, który zabezpieczył trolejbus i sporządził niezbędną dokumentację techniczną szkód. Za zniszczenie mienia oraz zakłócenie porządku publicznego 22-latkowi grożą surowe konsekwencje prawne.

AKTUALIZACJA

Do naszej redakcji zgłosił się bezpośredni świadek wtorkowego zajścia na przystanku przy Ogrodzie Saskim. Z jego szczegółowej relacji wyłania się zupełnie inny, niezwykle gorzki i wstrząsający obraz sytuacji. Choć pierwsze doniesienia mówiły o „ujęciu obywatelskim przez świadków”, rzeczywistość obnażyła porażającą znieczulicę tłumu i wielką samotność człowieka, który postanowił ratować sytuację.

Jak relacjonuje świadek, z trolejbusu linii 151 agresywnego 22-latka wyprosił jeden z podróżujących mężczyzn, a nie kierująca kobieta. Gdy pasażer znalazł się na zewnątrz i w amoku zaczął kopać w karoserię pojazdu, na przystanek najechał kolejny trolejbus – tym razem linii 158. To właśnie jego kierowca wykazał się niezwykłą odwagą. Mężczyzna bez wahania wybiegł z kabiny, dopadł do furiata, powalił go na chodnik i skutecznie założył dźwignię obezwładniającą.

Porażająca znieczulica. „Kręcili głowami, że nie pomogą”

W tym momencie rozpoczęła się dramatyczna walka z czasem i ludzką obojętnością. Pomiędzy kierowcą a agresorem doszło do szarpaniny na oczach dziesiątek gapiów stojących na przystanku. Prowadzący pojazd dosłownie błagał przechodniów o wsparcie, prosząc, by pomogli mu przytrzymać wyrywającego się i niebezpiecznego mężczyznę.

– Kierowca siedział na agresorze, wykręcając mu ręce, i prosił stojących wkoło ludzi o pomoc. Wszyscy tylko patrzyli, kiwali przecząco głowami, że nie pomogą, bo nie chcą się w to mieszać – opisuje zbulwersowany czytelnik. Nikt z tłumu nie podszedł, nikt nie wyciągnął ręki. Gdyby nie determinacja i siła fizyczna samotnego kierowcy, napastnik w każdej chwili mógł się wyswobodzić.

Prawie godzina na bruku. Gdzie były służby?

Z relacji świadka wynika również poważny zarzut dotyczący czasu reakcji służb. Kierowca trzymał agresywnego 22-latka na twardym chodniku przez blisko 40 minut, zanim na miejsce dotarł Nadzór Ruchu MPK Lublin. Inspektorzy mieli tak długi czas dojazdu, ponieważ w momencie zdarzenia realizowali interwencję w podlubelskiej Krężnicy.

Dopiero po przyjeździe nadzoru i przejęciu napastnika z rąk wycieńczonego kierowcy wezwano patrol policji. Mundurowi pojawili się na miejscu po kolejnych 15 minutach. Cała gehenna od momentu powalenia chuligana do przekazania go w ręce policjantów trwała niemal 55 minut.

Okoliczności te rzucają zupełnie nowe światło na przebieg wtorkowych wydarzeń – bohaterem okazał się samotny kierowca z linii 158, który zaryzykował własne zdrowie na oczach całkowicie biernego tłumu.

ZDJĘCIA

Pasażer uszkodził trolejbus
fot. DW
Wybrane dla Ciebie