Wszystko wydarzyło się po zmroku, gdy jeden z czytelników wyszedł z psami po pracy.
„Na szczęście wracając, spotkałem kobietę, która mnie ostrzegła, bo miała płukanie żołądka psa w dzień” – relacjonuje mężczyzna, który przeżył chwile grozy.
Gdyby nie to przypadkowe spotkanie, mogłoby dojść do nieodwracalnej tragedii.
Zobacz również
Po powrocie do domu właściciel zauważył charakterystyczne „płatki” w wydalonym przez psa jedzeniu. Rozpoczął się wyścig z czasem.

„Spędziliśmy 3 godziny u weterynarza od godziny 23” – pisze czytelnik.
Dzięki błyskawicznej reakcji zaledwie 20 minut po zjedzeniu zatrutej kiełbasy, psy udało się uratować. To najprawdopodobniej silna trutka na ślimaki, która dla psów jest śmiertelnym zagrożeniem.
To nie pierwszy raz, kiedy w przestrzeni publicznej pojawiają się doniesienia o osobach, które celowo chcą skrzywdzić zwierzęta. Czy Ogród Saski, miejsce rodzinnych spacerów, przestał być bezpieczny? Trudno zrozumieć, co kieruje kimś, kto zostawia w trawie tak okrutne pułapki.
A Wy czujecie się bezpiecznie, spacerując ze swoimi pupilami w lubelskich parkach? Czy spotkaliście się z podobnymi sytuacjami w innych częściach miasta? Dajcie znać w komentarzach – ostrzeżmy się nawzajem!
Najnowsze posty
Najgorzej, że osoby, które to robią pozostają bezkarne. Może się nie znam, ale jednak mamy miasto pełne monitoringu (zwłaszcza w Centrum) i nikt z tym nic nie zrobi?
Słyszałem już o obwinianiu właścicieli psów, że to ich wina, bo nie wyprowadzają psa w kagańcu, na smyczy, czy że nie sprzątają, ale zastanawiam się jakim psychopatą trzeba być, żeby za błędy właściciela skazać zwierzaka na takie cierpienie.
To emocjonalny komentarz, ale uważam, że karą za rozrzucenie takiej trutki powinno być nakarmienie sprawcy dokładnie tym samym środkiem.
Przecież tam jest zakaz wstępu z psieckami
Dodaj opinię