Wczoraj zostawiłam zaparkowany samochód na ul. Sądowej. Popołudniu za moim samochodem w bardzo bliskiej odległości ustawił się samochód marki Audi w białym kolorze z tablicami rejestracyjnymi zza wschodniej granicy (i NIE JEST TO 🇺🇦!), czym zdecydowanie utrudnił mi wyjazd z miejsca parkingowego. Na szczęście nie parkuje tak bezmyślnie jak ten człowiek i zostawiłam sobie miejsce z przodu by mieć pole manewru do wyjazdu oraz by nie blokować samochodu stojącego przede mną. Szczęście w nieszczęściu, że nie mam najnowszego samochodu naszprycowanego czujnikami, bo takim samochodem by w ogóle nie ruszyła z miejsca. Na 20 raz i po centymetrze jakoś wyjechałam. Tak sytuację wzbudziła we mnie bardzo negatywne emocje, w związku z tym zostawiłam kierowcy białego Audi laurkę pisaną łaciną podwórkową, że tak się nie parkuje i że nie jest jedynym użytkownikiem parkingu.
Zaznaczę, że za tym samochodem było jeszcze wolne ok. 1 m -1,5 m, więc na prawdę nie było takiej konieczności by typ/typiara parkował(a) na moim zderzaku.
Kartkę chyba powinnam jednak napisać cyrylicą, ponieważ dzisiaj zauważyłam, że kierowca ww. auta podjechał do przodu i ponownie zastawił samochód, za którym wczoraj stałam ja.
Biorąc pod uwagę, że samochód jest na zagraniczych blachach nie wzywałam straży miejskiej, by nie robić komuś kłopotów. Miała też nadzieję, że kartka za wycieraczką skłoni kierowcę do refleksji.
I żałuję, bo widocznie mandat i holowanie auta bardziej wypłynęłoby na wyobraźnię kierowcy tego auta.
Dodaj opinię