Wysyp „zimnych łokci”. Klima 200% droższa

Zdjęcie ilustracyjne | fot. shutterstock
PARTNER SERWISU

Miało być bardziej ekologicznie, a jest przede wszystkim drożej. Mowa tu o napełnianiu klimatyzacji samochodowej, która z miesiąca na miesiąc jest coraz to droższa.

Wysokie temperatury zmuszają kierowców do wizyty u mechanika i nabicie klimatyzacji. Tam jednak spotka ich niemiła zmiana stawek.

Wszystko z powodu nowego rodzaju gazu do napełniania klimatyzacji samochodowej, który jest kilkukrotnie droższy od starego. Ta zmiana dotknie również właścicieli samochodów, którzy korzystają z gazu starszego typu. Wszystko dlatego, że rynek dąży do wyrównania cen obu rodzajów czynników chłodniczych.

Nowy czynnik R1234YF

Od początku 2017 roku każdy nowy samochód, który przechodzi homologację musi mieć klimatyzację napełnioną czynnikiem chłodniczym R1234YF, a nie jak dotychczas – R134a. Testy wykazały, że R1234YF jest bardzo niebezpieczny.

W momencie, kiedy dojdzie do rozszczelnienia klimatyzacji np. podczas wypadku i czynnik będzie miał kontakt z ogniem, może roztopić nawet szkło, nie wspominając o wpływie na ludzką tkankę, która w kontakcie z czynnikiem obumiera. Jest niewidoczny oraz bezwonny.

Droższe nabijanie klimatyzacji

Ceny rosną już z miesiąca na miesiąc – wyjaśnia Marek Piekarz, właściciel serwisu klimatyzacji Piekarz Auto-Serwis. Jeszcze 2-3 lata temu nabicie przeciętnego układu klimatyzacji do pełna wynosiło 150-200 złotych. Obecnie za tą samą usługę trzeba zapłacić od 300 do 400 złotych – dodaje.

Oczywiście na rynku pojawiły się już tańsze alternatywy w postaci butli ze starym czynnikiem chłodniczym, które sprowadzono ze Wschodu (Ukrainy). Trzeba mieć jednak na uwadze, że nie są one w żaden sposób certyfikowane – nie wiadomo, jak gaz zachowa się podczas awarii.

Jak rozpoznać, że brakuje czynnika w naszej klimatyzacji?

Pierwszą oznaką braku czynnika w klimatyzacji jest spadek jej wydajności. Dobrze działająca klimatyzacja ustawiona na maksymalne chłodzenie, przy samych kratkach nawiewu powinna schładzać powietrze do temperatury około 4-6 stopni Celsjusza. Jeśli temperatura ta wynosi więcej niż 10 stopni, możemy mieć pewność, że „klima” nie działa jak trzeba.

Klimatyzacja bez czynnika chłodzącego bardzo szybko ulega nieodwracalnym uszkodzeniom. Przegrzanie powoduje rozszczelnienie całego systemu. To natomiast może doprowadzić nawet do zatarcia kompresora. Kompleksowa naprawa takich uszkodzeń może kosztować kilka tysięcy złotych – podsumowuje Marek Piekarz.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dodając komentarz akceptujesz regulamin zamieszczania komentarzy w serwisie. Grupa Spotted Sp. z o.o. z siedzibą w Lublinie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.