Start w Dąbrowie na 3:0!

fot. Maciej Jankowski
PARTNER SERWISU

Komplet zwycięstw, luźne siekacze Darryla, debiut Chavaughna, mecz przerwany po niespełna 38 minutach, geniusz taktyczny Davida Dedka – zapraszamy na epizod #2 Okiem Kibica czyli podsumowanie międzynarodowego turnieju w Dąbrowie Górniczej!

Turniej w Dąbrowie Górniczej był doskonałą okazją aby sprawdzić jak prezentują się postępy w funkcjonowaniu taktycznych pomysłów trenera na tle zespołów grających różny basket. Naprzeciw naszej drużyny stanęli gospodarze czyli MKS Dąbrowa Górnicza, białoruski BC Tsmoki Mińsk oraz czeski BK JIP Pardubice.

To właśnie od starcia z Czechami rozpoczęliśmy zmagania w piątkowe popołudnie. Zespół naszych południowych sąsiadów zakończył poprzedni sezon na 3 miejscu najwyższej klasy rozgrywkowej, więc to nie są byle ogórki. Udowodnili to doskonale rozpoczynając spotkanie, zaliczając run 0:7. Szybki czas dla trenera Dedka i po 5 minutach było już 12:9 dla nas. Do końca pierwszej kwarty udało się utrzymać 3-punktowe prowadzenie 21:18. W drugiej dłuższy czas utrzymywaliśmy prowadzenie ale ostatecznie zakończyło się remisowo 37:37. Na tym etapie liderem punktowym był Dutkiewicz, głównie dzięki 100% skuteczności z linii rzutów wolnych – 7/7. Trzecie starcie to dalej popisowa gra Czechów ale tym razem końcówka kwarty należała do nas i koniec końców objęliśmy prowadzenie 55:52. W ostatniej ćwiartce już tego prowadzenia nie oddaliśmy aż do końca i pewnie pokonaliśmy Pardubice 83:77. Najlepszym strzelcem po raz kolejny został James z 24 punktami, 3 asystami, 4 przechwytami i przy skuteczności 85,7% za dwa punkty. Dzielnie wspierał go znów nasz duet Polaków – Dziemba zanotował 11 punktów a Dutkiewicz 13. Błysnął również Darryl, który po raz pierwszy w barwach Startu uzyskał double-double – 12 zbiórek i 12 punktów.

fot. Maciej Jankowski

Jak się okazało, to był ostatni moment dla Darryla, żeby błysnąć bo meczu sobotniego z Tsmokami Mińsk nie dokończył. Ale zanim o tym to najpierw ciekawostka pierwsza – Tsmoki Mińsk to od lat niekwestionowany mistrz Białorusi, który… nie gra w rodzimej lidze! Stołeczny zespół występuje w tworze nazwanym VTB League. Jest to liga, która w zamyśle miała być międzynarodową ligą Europy Wschodniej a aktualnie w praktyce jest najwyższą klasą rozgrywkową Rosji, w której występują też zespoły m.in. z Estonii, Łotwy, Kazachstanu, właśnie Tsmoki z Białorusi a w przeszłości też z Finlandii, Gruzji czy Czech. I tą właśnie ligę w zeszłym sezonie Tsmoki ukończyły na przedostatnim miejscu. W lidze białoruskiej na codzień występuje druga drużyna ale pierwsza zawsze z urzędu dostaje miejsce w play-off, które z powodzeniem wykorzystuje rok po roku zdobywając mistrzostwo. Ciekawostka druga – od tego sezonu barw białoruskiej drużyny będą broniły znane nazwiska z PLK – Chris Czerapowicz i David Kravish. Zatrzymanie właśnie tych dwóch graczy było kluczem do wygranej i udało się to doskonale. Zaczęliśmy od trójki Urosa i prowadzenia po niedługim czasie 7:0. Koniec końców to prowadzenie straciliśmy raz i tylko na moment. Mecz był brudny, ciężki i nerwowy. Darryl, który całkiem nieźle radził sobie dzień wcześniej, w tym meczu zaliczył 1 punkt, 3 zbiórki i 2 ruszające się zęby. Na boisku spędził niecałe 9min gdy podczas walki o zbiórkę zarobił łokciem w szczękę i zmuszony był pojechać na prześwietlenie. Kolejna scysja miała miejsce między jednym z białorusinów a debiutującym w naszych barwach Chavaughnem. Po jednej z akcji gość ze Wschodu postanowił oprzeć się o Lewisa wstając z parkietu co nie spodobało się naszemu zawodnikowi i koledzy musieli go odciągać, żeby nie doszło do rękoczynów.

fot. Maciej Jankowski

Kulminacja jednak nastąpiła na 2 minuty i 24 sekundy przed końcem meczu. W jednej z akcji Uros toczył bezustanną fizyczną walkę z centrem gości Semaniukiem ale koniec końców, sędziowie zagwizdali faul Białorusina. Zarówno Semaniuk jak i trener gości byli odrębnego zdania czego nie omieszkali wyrazić werbalnie. Sędziowie jak to sędziowie – decyzji nie zmienili a w ramach swojego autorytetu dodatkowo poczęstowali obu panów faulami technicznymi. Tego już dla trenera Krutikova było za wiele – kazał swojej drużynie zabrać ręczniki i udać do szatni. I w taki oto kuriozalny sposób sobotni mecz dobiegł końca przy wyniku 67:60. Najlepszym strzelcem Startu był debiutujący Chavaughn – autor 17 punktów (przy skuteczności 71,4%), 5 zbiórek, 4 asyst i 1 przechwytu. Wtórował mu już tradycyjnie James – 13pkt, 3zb, 6as i 3 przechwyty. Mateusz zakończył z 9 punktami, 4zb i 3 przechwytami a słabszy mecz przytrafił się Marcinowi, który zaliczył tym razem tylko 3 punkty.

fot. Maciej Jankowski

Tak się złożyło, że niedzielne spotkanie miało wyłonić najlepszą drużynę dąbrowskiego turnieju, gdyż gospodarze swoje wcześniejsze spotkania również zakończyli zwycięsko. Wiadomo było przed meczem, że trener Dedek nie będzie ryzykował zdrowia Darryla czyli, że przystąpimy do tego meczu z jednym nominalnym centrem. To oznaczało, że przed Romkiem nie lada wyzwanie w postaci pary Parzeński – Shelton. Mimo dobrej pierwszej kwarty, którą rozpoczęliśmy znów od run’u 7:0 a zakończyliśmy wygraną 17:13 to w drugiej już tak wesoło nie było. MKS z Dąbrowy rozkręcił się na dobre demolując nas w tym fragmencie 23:13. Na przerwę schodziliśmy więc z 6 punktową stratą 30:36. Dodatkowo na tym etapie gry, nasz jedyny center miał już 4 faule a człowiek, który mógł go ewentualnie zastąpić czyli Uros – 3 przewinienia. Jak grać w takich warunkach? Można by rzec, że mecz nie do wygrania. Otóż trener Dedek był innego zdania. W trzeciej kwarcie zespół nie tylko odrobił straty ale wyszedł na prowadzenie i nie oddał go aż do samego końca meczu. Nie bez znaczenia była tu dyspozycja Ciecha, który zakończył mecz z 15 punktami na koncie (w tym 3 trójki). Po nerwowej i dłuuugiej końcówce mecz zakończył się wynikiem 78:74. Po raz kolejny najlepszym strzelcem był Lewis – 16pkt, 5zb i 4as, Washington dołożył 14pkt, 4as i 2 przechwyty. Marcin po słabszym poprzednim meczu tym razem 12 punktów i 7 zbiórek, z kolei Mateusz po poprzednim spotkaniu dobrym – tym razem nie zdobył ani jednego punktu. Cieszy to, że godnie zastąpił go wspomniany wcześniej Ciecho. Na specjalnie wyróżnienie zasługuje tutaj Uros, który przy problemach z faulami Romka zmuszony był grać jako center. Wywiązał się z tej roli znakomicie notując 11 punktów i 8 zbiórek!

fot. Maciej Jankowski

Po tym turnieju wiemy już znacznie więcej. Wiemy, że duet Chavaughn – James będzie główną siłą rażenia naszej drużyny. Do tej pory mogliśmy to podejrzewać, teraz już wiadomo na pewno. Były pewne wątpliwości czy będą potrafili współpracować ze sobą na boisku ale jak widać obaj radzą sobie doskonale i z punktowaniem i z asystowaniem. Wiemy, że poprzednie dobre mecze Dutkiewicza i Dziemby to nie był przypadek, to są Polacy, którzy będą stanowili o sile zespołu. Wiemy również, że doświadczenie Urosa jest bezcenne i również stanowi wartość dodaną do drużyny. Wiemy też niestety, że Romkowi brakuje ogrania ale młodość ma swoje prawa i wierzymy, że w sezonie będzie dobrym zmiennikiem dla Darryla. Sam Darryl zaś, pozostaje nadal niewiadomą ale double-double to dobry prognostyk i znak, że młody Amerykanin jest w stanie zrobić różnicę w pomalowanym. Wiemy, że atmosfera w zespole jest wyśmienita a co za tym idzie atmosfera wśród kibiców również. I choć trener Dedek w rozmowach uparcie twierdzi, że to drużyna wygrywa walecznością i zaangażowaniem to jednak mecz z MKSem był próbką JEGO talentu i doskonałym pokazem tego co dobry generał potrafi zrobić mając w swojej pieczy ludzi, którzy chcą go słuchać.

Teraz przed chłopakami 2 tygodnie przerwy. Pełni wiary i nadziei w opiekę ortodontyczną w Lublinie, jesteśmy pewni, że Darryl (już z ochraniaczem na zęby) pojawi się na turnieju w Warce. Turniej odbędzie się w dniach 15-17 września a rywalami Startu będą drużyny z rodzimego podwórka – Legia Warszawa, Trefl Sopot i Rosa Radom.

fot. Maciej Jankowski

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dodając komentarz akceptujesz regulamin zamieszczania komentarzy w serwisie. Grupa Spotted Sp. z o.o. z siedzibą w Lublinie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.