Start ograł Legię!

fot. Przemek Gąbka, źr. facebook Start Lublin
PARTNER SERWISU

Chavaughn LeWIN i jego 39 punktów dało naszej drużynie drugie zwycięstwo w tegorocznej kampanii! Ale nie było tak łatwo jak można by było przypuszczać przed meczem.

Legia Warszawa to zespół skazywany na spadek od początku sezonu niemal przez wszystkich. W związku z tym, wygrana z nimi była wręcz obowiązkiem naszej drużyny. Jednakże biorąc pod uwagę fakt, że stołeczna drużyna nie ma nic do stracenia a dodatkowo była jedną z nielicznych ekip, która pokonała nas w przedsezonowych sprawdzianach, można było się spodziewać ciężkiej przeprawy. Na szczęście wspomniany wcześniej Chavaughn rozegrał najlepszy mecz w swojej karierze i zwyciężyliśmy 95:85.

Goście od początku rzucili się do ataku próbując narzucić swój styl gry. Daleko od Jarmakowicza ustawiał się Romek i Legia wyszła na prowadzenie 3:7. Jednakowoż Dziemba i Mirkovic raz dwa odwrócili sprawę na 10:7. Potem było już tylko lepiej aż do stanu 22:12, wtedy znów coś się delikatnie posypało i goście doszli na 22:19. Ostatnia akcja w kwarcie należała do nas, mieliśmy na nią całe 3,2 sekundy. Zza linii bocznej podawał James do Urosa, ten oddał Prezydentowi i pierwszą odsłonę zakończyliśmy 25:19.

W drugiej kwarcie tradycyjnie gubimy rytm gry. Jarmakowicz na spółkę z Kukiełką wyprowadzają przyjezdnych na prowadzenie. A po akcji 3+1 Jobiego Walla, Legia osiąga najwyższe prowadzenie w meczu 32:37. Na szczęście tym razem nie czekaliśmy na drugą połowę. Kolejne akcje Matiego, Darryla i Chavaughna i wychodzimy na prowadzenie 43:39. Wtedy Uros odpala magiczną trójkę i robi się bezpiecznie. Ostatecznie na przerwę Start schodził z 9-punktowym prowadzeniem 50:41. Oto magiczna trójka Urosa, która spuściła powietrze z gości.

Trzecia kwarta to popis trzech graczy, którzy trzymali dla nas wynik: Chavaughn, Uros i… Wojtek! Lewis rzucił w tej odsłonie 9 punktów, Czerlonko 8 a Mirkovic 5, dwa dołożył Dziemba. Najmniejsza przewaga jaką mieliśmy w tej kwarcie to 5 oczek ale przez większość czasu to było 8-10 punktów. Można zatem rzec, iż kwarta bez historii. Cieszy postawa Wojtka, który dostał w tym meczu aż 24 minuty, ponieważ Marcin narzekał na drobny uraz i nie pojawił się na parkiecie a nie był to ewidentnie też dzień Ciecha. Wojtek wejście miał kiepskie, rzucił dwie cegły z dystansu, zaliczył przechwyt po którym za chwilę stracił piłkę ale te swoje 8 punktów zdobył w ważnych dla nas momentach.

Ostatnia ćwiartka to w zasadzie kontynuacja poprzedniej. Kontrolowanie wyniku, głównie dzięki penetracjom Lewisa i jego doskonałej skuteczności z linii rzutów wolnych. Ciekawa sytuacja nastąpiła przy wyniku 91:84. Otóż, wchodzącego pod kosz Lewisa faulował Wilczek. Decyzja nie spodobała się ławce Legii, czego nie omieszkali wyrazić werbalnie i za co dostali „dacha”. Gdy James podszedł wykonać wolnego za przewinienie techniczne, Wilczek nadal oklaskiwał decyzję sędziów za co również dostał przewinienie techniczne. Wolny, którego de facto Washington nie zdążył wykonać został zaliczony, James po chwili trafił drugiego wolnego i już się czaił na trzeciego ale Lewis wkroczył i powiedział, że teraz to on musi rzucać 😀 No i rzucił, i trafił… na tablicy już 94:84. Nagle ze stolika odzywa się syrena i wzywa sędziów. Uradzili, poradzili i cofnęli Jamesowi dwa punkty. A Chavaughn swojego drugiego musiał rzucić i trafił. Piłka z boku dla nas. 93:84. Jak się okazało, James się troszkę wyrwał z tymi swoimi rzutami, gdyż najpierw był faul na Lewisie i to on powinien wykonywać pierwszy wolne. Dobrze, że te punkty nie zadecydowały o końcowym wyniku ale jest to nauczka dla naszego sztabu i zawodników, że do końca trzeba być skoncentrowanym i ogarniać co się dzieje na boisku. Ostatecznie Start zwyciężył 95:85.

Bez wątpienia MVP meczu dla Chavaughna. 39 punktów na niewyobrażalnej skuteczności – 10/13 za 2, 2/3 za 3, 13/15 za 1. Do tego tradycyjnie już 6 zbiórek (znów najlepszy w drużynie), 4 asysty i 2 przechwyty. Po 13 punktów Uros i James. James wyjątkowo był nieswój, dość szybko złapał 3 faule, rozdał tylko 3 asysty i miał 3 straty. Wszystkie punkty zdobył zza łuku. Za to dobre zawody rozegrał Mateusz, 12 oczek przy 62% skuteczności z gry. I mimo wszystko jeszcze raz słowa uznania dla Wojtka. Dostał sporo minut i moim zdaniem podołał wyzwaniu. W zasadzie tyle jeśli chodzi o pochwały bo oprócz w/w punktowali jeszcze Michał i Darryl po 5 oczek. No właśnie Darryl… Zewsząd rozlegały się głosy, że jeśli Reynolds ma się obudzić to jest na to odpowiednia chwila, gdyż na przeciwko niego zagrali prawdopodobnie najsłabsi środkowi w lidze. Niestety, niewiele dobrego można powiedzieć o występie NASZYCH środkowych. Darryl 5 punktów i 5 zbiórek i 1 blok, Roman 0 punktów, 3 zbiórki i znów 5 fauli. A na przeciwko Jarmakowicz 16 punktów i 6 zbiórek oraz Andrzejewski 14 punktów i również 6 zbiórek. Niech to posłuży za komentarz. Coś trzeba tu zmienić bo wygląda to źle. A przed nami seria 3 meczów wyjazdowych – w Gdyni, Włocławku i Ostrowie Wielkopolskim. Lekko nie będzie. Na Globus wracamy dopiero 10 listopada gdy będziemy podejmować GTK Gliwice. Czy coś do tego czasu się zmieni? Zobaczymy! Póki co kibicujemy wyjazdowo! 🙂

Komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dodając komentarz akceptujesz regulamin zamieszczania komentarzy w serwisie. Grupa Spotted Sp. z o.o. z siedzibą w Lublinie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.